Prof. Elżbieta MĄCZYŃSKA: Rok 2022 początkiem kształtowania nowego ładu świata

Rok 2022 początkiem kształtowania nowego ładu świata

Photo of Prof. Elżbieta MĄCZYŃSKA

Prof. Elżbieta MĄCZYŃSKA

Profesor nauk ekonomicznych. Prezes Honorowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Ryc. Fabien CLAIREFOND

zobacz inne teksty Autora

Pytania o przyszłość nigdy nie należały do pytań łatwych, a dziś należą do pytań najtrudniejszych – pisze prof. Elżbieta MĄCZYŃSKA

Zarówno badania naukowe, jak i rzeczywistość dowodzą bowiem, że wiek XXI jest i pozostanie wiekiem narastania powszechnej niepewności i globalnego ryzyka, o czym już dziś przekonuje m.in. globalny indeks niepewności (World Uncertainty Index). Cechują go silny trend wzrostowy i równocześnie wysoka wahliwość.

Nie wiadomo wciąż, jaki będzie wpływ nowych mutacji koronawirusa na zdrowie i życie ludzi oraz na gospodarkę. Nie wiadomo także, kiedy uda się opanować pandemię. Nieprzypadkowo więc jakiekolwiek prognozowanie jest obecnie nacechowane wysokim stopniem nietrafności. Zarówno międzynarodowe, jak i krajowe ośrodki prognostyczne, a także banki centralne zmuszane są do ciągłego korygowania swoich wcześniejszych prognoz. Najbardziej spektakularnym tego przykładem są prognozy dotyczące inflacji. W wielu krajach, w tym i w Polsce, osiągnęła ona poziom znacznie wyższy od prognozowanego, a przy tym, wbrew wielu prognozom, cechuje ją większa, niż zakładano, trwałość. Także prognozy na rok 2022 obarczone są znacznym ryzykiem nietrafności.

Trudności prognozowania wynikają z wielu przyczyn. Rozstrzygające znaczenie ma jednak obecnie zderzenie się przemian, które przynosi rewolucja cyfrowa (czwarta rewolucja przemysłowa – 4.0) z nękającą świat już od dwóch lat pandemią COVID-19. Obydwa te czynniki są silnymi akceleratorami głębokich przemian społeczno-gospodarczych, których przyszły zasięg, dynamizm i głębia są niezwykle trudne czy wręcz niemożliwe dziś do trafnego oszacowania. To trudne tym bardziej, że nową normalnością staje się to, co do niedawna można by uznać za paradoksalne czy wręcz nieprawdopodobne. Rewolucja cyfrowa wciąż kreuje nową gospodarkę, nowe jej podmioty i nowe modele biznesu.

Kevin Kelly w książce Nieuniknione. Jak inteligentne technologie zmienią naszą przyszłość prognozuje nawet, że większość technologii, które zdominują funkcjonowanie gospodarki i społeczeństwa za 30 lat, nie została jeszcze wynaleziona, a w wyniku niebywałej dynamiki przemian „żyjemy w czasach »stawania się« i wszyscy stajemy się nowicjuszami”. Pandemia COVID-19 dodatkowo owe „nowicjuszostwo” pogłębia.

Cyfrowo-pandemiczny przełom

Skłonni jesteśmy przypisywać wstrząsy i kryzysowe zaburzenia oraz głębokie przemiany, jakich doświadczają gospodarka globalna i gospodarki krajowe, przede wszystkim pandemii COVID-19. Jednak to nie pandemia jest pierwotnym podłożem kształtującym tego typu przemiany. Wynikają one przede wszystkim z dokonującego się w skali globalnej przesilenia cywilizacyjnego: przechodzenia od cywilizacji industrialnej do nowej, wciąż jeszcze nie w pełni dodefiniowanej i rozpoznanej, określanej rozmaicie, m.in. jako cywilizacja wiedzy, cywilizacja cyfrowa, kognitywna, digitalna.

Przełomowe przemiany są następstwem ogarniającej świat czwartej rewolucji przemysłowej (rewolucji 4.0) z jej niebywałą i szybko rosnącą, a przy tym jeszcze dalece niedostatecznie zidentyfikowaną siłą sztucznej inteligencji, stanowiącą połączenie potencjału materialno-fizycznego, cyfrowego i biologicznego. (Warto przypomnieć, że pierwszą rewolucję zapoczątkowało w XVIII w. wynalezienie maszyny parowej i czółenka tkackiego, drugą – na przełomie XIX i XX w. – wynalezienie elektryczności, trzecią – w połowie ubiegłego wieku – wynalezienie komputera. Choć każda z tych rewolucji zasadniczo zmieniała świat, to od początku cechował je znacznie mniejszy zasięg, głębia i dynamizm przemian w porównaniu z rewolucją obecną).

Potencjał przemian generowany przez rewolucję 4.0 (przemysł 4.0, gospodarka 4.0) jest jeszcze niemal niemożliwy do pełnego oszacowania. Przemysł 4.0, łącząc istniejące technologie, równocześnie zaciera granice między sferą fizyczną, cyfrową i biologiczną. Prowadzi do nieznanego. Na horyzoncie już raczkuje wielce zagadkowa piąta rewolucja przemysłowa (przemysł 5.0), m.in. kreująca świat robotów współpracujących (co-robotów). Na to nakłada się kryzys pandemiczny, który staje się akceleratorem wielu przemian, co przejawia się zwłaszcza w wymuszaniu przyspieszania wdrażania technologii cyfrowych i coraz szerszego wykorzystywania robotycznego potencjału czwartej rewolucji przemysłowej. Wszystko to kształtuje turbulentny świat cywilizacyjnego przesilenia, wymuszającego paradygmatyczne, systemowe przemiany kapitalizmu.

Zmienia się niemal wszystko. Dotyczy to instytucji, reguł globalizacji, funkcjonowania i roli państwa, zmian modeli edukacji, biznesu i pracy, a nawet modeli funkcjonowania gospodarstw domowych i życia ludzi. Rzutuje to zarazem na zmiany w teorii ekonomii. Wraz z przesileniem cywilizacyjnym niektóre reguły i zasady właściwe dla gospodarki industrialnej przestają się sprawdzać w nowej rzeczywistości.

Warunki dostosowawcze

Zarówno rewolucja cyfrowa, jak i kryzys pandemiczny sprawiają, że współczesny świat skazany jest na głębokie, wielowymiarowe i wieloaspektowe przemiany. To zaś łączy się z nieuchronnością swego rodzaju kapitalnego remontu na różnych poziomach funkcjonowania gospodarki i społeczeństwa. Remont kapitalny z kolei zazwyczaj wynika z dysfunkcjonalnej przestarzałości, niesprawności czy kruchości istniejących rozwiązań. Zarazem niemal zawsze łączy się z przejściowymi trudnościami, rozmaitymi perturbacjami, chaosem i niepewnością ostatecznego efektu. Dotyczy to także dzisiejszejspołeczno-gospodarczej rzeczywistości. Sprostanie jej trudnym wyzwaniom łączy się z koniecznością spełnienia co najmniej trzech następujących warunków:

Po pierwsze: optymalne wykorzystanie potencjału czwartej rewolucji przemysłowej;

Po drugie: kształtowanie społeczno-gospodarczej odporności na występowanie rozmaitych kryzysowych zagrożeń i zdarzeń o charakterze „czarnych łabędzi”, czyli zjawisk całkowicie nieprzewidywalnych, lecz niejednokrotnie fundamentalnie zmieniających rzeczywistość, i to w sposób całkowicie niezgodny z prognozami;

I po trzecie: podporządkowanie wyżej wymienionym warunkom zmian w systemie społeczno-gospodarczym, w tym zmian regulacji prawnych, makroekonomicznych priorytetów i trendów w polityce społeczno-gospodarczej oraz zmian reguł zarządzania na poziomie mikroekonomicznym (w przedsiębiorstwach i innych instytucjach).

Są to warunki sine qua non, niezbędne dla optymalizacji funkcjonowania gospodarki, państwa oraz społeczeństwa. Warunki te dotyczą niemal wszystkich podmiotów, osób prawnych i fizycznych. Są to podstawowe warunki sprostania wymogom nowej gospodarki, warunki przetrwania na konkurencyjnym i dynamicznie zmieniającym się rynku.Niespełnienie tych warunków przekłada się na ryzyko przegranej, ryzyko bankructw, wykluczenia z rynku, m.in. z rynku pracy.

Sprostanie wymienionym warunkom wymaga jednak refleksji strategicznej, czyli refleksji o dłuższym horyzoncie czasowym. Wiele bowiem wskazuje, że charakterystyczna dla współczesnego świata, rosnąca kryzysogenność i kryzysowa multiplikacja ma m.in. podłoże w marginalizacji kultury myślenia strategicznego. Przywodzi to na myśl tezy wybitnego ekonomisty Johna Maynarda Keynesa, opublikowane w 1930 r. w eseju Ekonomiczne perspektywy dla naszych wnuków (Economic Possibilities for our Grandchildren). Esej ten stanowi futurologiczną, obejmującą 100-letni (do 2030 r.) okres, wizję perspektyw kapitalizmu, gospodarki i społeczeństwa. Wizja ta została sformułowana w czasie wielkiego kryzysu światowego z lat 1929–1933. Keynes oceniał wówczas, że „Panujący na świecie kryzys gospodarczy […], katastrofalne błędy, które popełniliśmy, sprawiają, że nie widzimy tego, co dzieje się pod powierzchnią, nie potrafimy prawidłowo zinterpretować rzeczywistości”. Analogie do dzisiejszej rzeczywistości nasuwają się tu same. Myśl Keynesa bardzo też przystaje do stwierdzenia wybitnego futurologa Alvina Tofflera, że: „Nie potrzebujemy powrotu do irracjonalizmów przeszłości ani biernej akceptacji zmian, ani rozpaczy lub nihilizmu. Potrzebujemy natomiast nowej, silnej strategii”. Zdaniem Tofflera „prace dotyczące przewidywania przyszłości w sposób nieunikniony zmieniają ją, choć nikt nie może jej znać”.

Potrzeba wieloscenariuszowej strategicznej refleksji

.Coraz bardziej złożona i zmienna rzeczywistość wskazuje, że we wszystkich niemal sferach życia społeczno-gospodarczego potrzeba strategicznego myślenia i futurologicznych refleksji jest tym większa, im większa jest niepewność działania i im większe jest ryzyko popełniania błędów. Gdy bowiem świat jest nieprzewidywalny i pełen „czarnych łabędzi”, podstawową funkcją refleksji strategicznej staje się wczesne ostrzeganie i identyfikacja potencjalnych, alternatywnych głównych trendów, szans i zagrożeń kształtujących przyszłość.

Myślenie strategiczne jest połączeniem wiedzy i wyobraźni na temat kształtu przyszłości, dotyczącego różnych obszarów życia społeczno-gospodarczego. Marginalizację kultury myślenia strategicznego można uznać za przejaw arogancji i trudno tu nie zgodzić się z opinią amerykańskiego socjologa, historyka i ekonomisty, Immanuela Wallersteina, że „ludzka arogancja jest największym ograniczeniem, jakie ludzkość sama sobie narzuca”. Za przejaw takiej arogancji można uznać błędy wynikające z ekonomicznej krótkowzroczności oraz ignorowania podejścia długofalowego, co w dodatku pozostaje w sprzeczności z elementarnymi wymogami ekonomii. Wskazywał na to Henry Hazlitt, który już w 1946 r. w głośnej publikacji Ekonomia w jednej lekcji konstatował, że „sztuka ekonomii polega na tym, by spoglądać nie tylko na bezpośrednie, ale i na odległe skutki danego działania czy programu; by śledzić nie tylko konsekwencje, jakie dany program ma dla jednej grupy, ale jakie przynosi wszystkim”.

Charakterystyczna dla współczesnego świata marginalizacja kultury myślenia strategicznego z pewnością nie sprzyja ani racjonalizacji polityki społeczno-gospodarczej, ani dzielności gospodarczej. Negatywne następstwa takiej marginalizacji spektakularnie uwidacznia nękająca obecnie świat pandemia COVID-19 i wywoływany przez nią kryzys. Uwydatnia to zarazem potrzebę wieloscenariuszowych i prognoz kroczących, czyli korygowanych stosownie do zmieniającej się rzeczywistości. Istotne jest bowiem należyte przygotowanie każdej jednostki na różnego rodzaju nieoczekiwane – zwłaszcza niekorzystne – zjawiska. To zaś wymaga kreowania tego, co często w luźnych rozmowach określane jest jako tzw. „wariant B”, tj. wariant przygotowany na wypadek, gdyby „wariant A” i ewentualne kolejne warianty okazały się nierealistyczne. Takie podejście stosowane jest przecież niemal codziennie na niwie prywatnej.

Wieloscenariuszowe prognozy są zatem użyteczne i choć zarazem prawdą jest, że prawie nigdy w pełni się nie sprawdzają, to m.in. dlatego, że te negatywne właśnie mają się nie sprawdzać. Negatywna prognoza zmusza bowiem do przeciwdziałań – po to właśnie, żeby się nie urzeczywistniła. W tym sensie zasadne jest występujące w prognostycznej debacie stwierdzenie, że „prognozy są niczym, ale prognozowanie jest wszystkim”. Prognozowanie bowiem i myślenie strategiczne pełnią funkcję swego rodzaju drogowskazów, kompasów, które podpowiadają możliwe drogi do zakładanych celów. Brak tego typu drogowskazów grozi strategiczno-prognostycznym dryfem, który przeważnie jest bardzo kosztowny i nie sprzyja optymalnemu wykorzystaniu potencjału rozwojowego poszczególnych podmiotów i całych krajów.

Trzeba przy tym uwzględnić różnice między planem, prognozą i strategią. Nie miejsce tu jednak na szczegółowe charakterystyki tych pojęć i ich znaczenia w procesie przewidywania przyszłości. Kwestie te szczegółowo przedstawia Andrzej Karpiński w książce Co trzeba wiedzieć o studiach nad przyszłością?. Książka ta obrazuje potrzebę i złożoność studiów nad przyszłością, a jej lektura może uświadomić, ile trzeba mieć odwagi i jak wiele trzeba podejmować prac studyjnych, by móc pokusić się o formułowanie długookresowych strategii i wieloscenariuszowych prognoz. Z tak trudnym zadaniem warto się jednak zmierzyć.

.Obecnie raczej niekwestionowana jest potrzeba długofalowych programów wychodzenia z kryzysu i kształtowania społeczno-gospodarczej odporności (resilience) na kryzysowe ataki. Jednym z takich programów jest wdrażany obecnie w Unii Europejskiej Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności i związany z tym obowiązek przygotowywania przez kraje członkowskie wieloletnich krajowych planów odbudowy i zwiększania odporności. Wieloletniej perspektywy dotyczą też inne programy UE, w tym Zielony Ład i Przyszłe Pokolenie UE. Toczące się obecnie prace i konsultacje na ten temat siłą rzeczy wymagają wyobraźni oraz studiów strategicznych. Jest to niezbędne, tym bardziej że pandemia obnaża słabości dotychczasowych modeli społeczno-gospodarczych w wielu krajach, co wskazuje na konieczność tworzenia nowego kształtu tych modeli, czyli nowego ładu społeczno-gospodarczego. Potrzeba ta jest obecnie eksponowana nie tylko w Unii Europejskiej, lecz także w innych krajach rozwiniętych, w tym w USA, Wielkiej Brytanii i innych. Oczywiście dotyczy to także Polski. Rok 2022 jest początkiem kształtowania nowego ładu.

Elżbieta Mączyńska

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 lutego 2022
Fot. Issei KATO / Reuters / Forum