Elity, gniew społeczny i kryzys państwa. Peter Turchin ostrzega Francję przed 2027 rokiem

Francja przed wyborami prezydenckimi 2027 roku

„We Francji wszystkie elementy kryzysu są obecne” – tak mocną diagnozę stawia Peter Turchin, amerykański badacz ewolucji społeczeństw i autor książki Nadchodzący chaos. W rozmowie opublikowanej na łamach „Le Figaro” przekonuje, że współczesna Francja znalazła się w punkcie, w którym spotykają się trzy zjawiska wielokrotnie poprzedzające historyczne okresy destabilizacji: nadprodukcja elit, narastające niezadowolenie społeczne oraz osłabienie zdolności państwa do rozwiązywania problemów.

Podobne ostrzeżenia od lat formułują również Chantal Delsol, Jérôme Fourquet i Jean-Paul Oury. Ich analizy prowadzą do pytania, które może okazać się najważniejsze przed wyborami prezydenckimi 2027 roku: czy Francja przechodzi zwykły kryzys polityczny, czy też znalazła się u progu głębszego przesilenia republiki?

.Wybory prezydenckie odbędą się we Francji dopiero wiosną 2027 roku. Sondaże, kandydaci i polityczne strategie przyciągają dziś uwagę mediów, jednak coraz więcej badaczy i intelektualistów uważa, że prawdziwa stawka nadchodzącej kampanii jest znacznie większa niż zwykła zmiana lokatora Pałacu Elizejskiego. W ich przekonaniu Francja weszła bowiem w okres głębokich napięć społecznych, kulturowych i politycznych, które mogą przesądzić o przyszłości całego modelu republikańskiego.

Taką diagnozę stawia również Peter Turchin, amerykański badacz ewolucji społeczeństw i autor głośnej książki Nadchodzący chaos. W rozmowie opublikowanej na łamach „Le Figaro” przedstawił analizę, która dla Francji brzmi szczególnie niepokojąco. Jego zdaniem nad Sekwaną spotykają się dziś wszystkie czynniki, które w historii wielokrotnie poprzedzały okresy głębokiej destabilizacji politycznej.

Co ciekawe, podobne ostrzeżenia od lat formułują także autorzy publikujący na łamach „Wszystko co Najważniejsze”. Prof. Chantal Delsol opisuje kryzys francuskiego modelu cywilizacyjnego, Jérôme Fourquet analizuje rozpad wspólnej przestrzeni społecznej, Jean-Paul Oury stawia pytania o przyszłość francuskiej wspólnoty narodowej, a sam Peter Turchin już wcześniej na łamach „Wszystko co Najważniejsze” pisał o zjawisku buntu kontrelit.

Choć ich język bywa odmienny, diagnoza prowadzi do podobnego wniosku: Francja zbliża się do momentu przesilenia.

Peter Turchin i teoria nadprodukcji elit

W centrum analizy Petera Turchina znajduje się pojęcie „nadprodukcji elit”. Nie chodzi przy tym o samych przedstawicieli elit, lecz o rosnącą liczbę ludzi przekonanych, że posiadają kwalifikacje, wykształcenie lub zasługi dające im prawo do uczestnictwa we władzy.

Według Turchina kryzys pojawia się wtedy, gdy liczba kandydatów do prestiżu, wpływu i stanowisk rośnie znacznie szybciej niż liczba rzeczywiście dostępnych miejsc. Jak podkreślał w rozmowie dla „Le Figaro”: „We Francji wszystkie elementy kryzysu są obecne.”

W jego ocenie współczesna Francja jest szczególnie podatnym gruntem dla tego procesu. Przez dziesięciolecia republika budowała system, w którym awans społeczny prowadził przez edukację, wielkie szkoły i administrację państwową. Tysiące młodych ludzi zdobywało dyplomy, wierząc, że czeka ich miejsce w elitach kraju.

Problem polega na tym, że liczba stanowisk pozostaje ograniczona. Jak zauważa Turchin: „Kiedy produkuje się nadwyżkę absolwentów, a liczba stanowisk władzy nie rośnie, automatycznie tworzy się masę sfrustrowanych aspirantów.”

Jeszcze bardziej niebezpieczne jest to, że we Francji niemal cała struktura władzy pozostaje skoncentrowana w jednym miejscu: „Gdy wszystko skupia się w jednej stolicy, frustracja koncentruje się, organizuje i narasta.”

To właśnie dlatego autor uważa, że francuski model jest szczególnie podatny na gwałtowne napięcia polityczne.

W rzeczywistości nie chodzi jedynie o gospodarkę czy rywalizację partyjną. Chodzi o znacznie głębszy proces związany z poczuciem wykluczenia części społeczeństwa z systemu politycznego.

Bunt kontrelit i pytanie o wybory 2027

Warto zauważyć, że sam Peter Turchin już wcześniej na łamach ‚Wszystko co Najważniejsze” opisywał mechanizm, który może mieć kluczowe znaczenie dla zrozumienia obecnej sytuacji politycznej we Francji.

Nie skupiał się wtedy na partiach politycznych ani na konkretnych wyborach. Analizował zjawisko, które nazwał buntem kontrelit. Pisał: „W Ameryce nastąpił bunt kontrelit.”

Według Turchina wielkie przełomy polityczne rzadko rozpoczynają się od spontanicznego gniewu najuboższych warstw społeczeństwa. Znacznie częściej ich siłą napędową stają się grupy ludzi wykształconych, ambitnych i przekonanych o własnych kompetencjach, które dochodzą do wniosku, że system zamknął przed nimi drogę awansu.

To właśnie oni tworzą kontrelity. Nie są częścią establishmentu. Nie należą także do najuboższych warstw społeczeństwa. Znajdują się pomiędzy tymi światami. Posiadają kompetencje, sieci kontaktów, wiedzę i ambicję, lecz nie mają dostępu do rzeczywistej władzy. W takich warunkach zaczynają szukać nowych dróg wpływu politycznego.

To jeden z najciekawszych kluczy interpretacyjnych dla kampanii prezydenckiej 2027 roku. W gruncie rzeczy najważniejsze pytanie nadchodzących wyborów może nie dotyczyć tego, kto zajmie Pałac Elizejski.

Znacznie ważniejsze może okazać się pytanie, kto skuteczniej zagospodaruje energię kontrelit oraz narastającego społecznego niezadowolenia. To właśnie dlatego analiza Turchina tak dobrze wpisuje się w debatę o Francji roku 2027. Nie opisuje ona pojedynczego kandydata. Opisuje mechanizmy, które mogą zdecydować o przyszłości całego systemu politycznego.

Jérôme Fourquet i Francja archipelagów

Analizy Jérôme’a Fourqueta pozwalają lepiej zrozumieć, dlaczego odpowiedź na to pytanie okazuje się tak trudna.

Francuski badacz od lat opisuje proces, który nazwał „archipelagizacją” Francji. Jego zdaniem dawna republikańska wspólnota stopniowo rozpada się na wiele odrębnych światów społecznych, kulturowych i geograficznych.

W efekcie coraz mniej Francuzów doświadcza tych samych problemów, ogląda te same media czy podziela te same wartości. Francja staje się archipelagiem.

To właśnie ten proces pomaga wyjaśnić, dlaczego energia protestów społecznych tak często rozprasza się, zamiast przekształcać w trwały ruch polityczny.

Dawniej konflikt przebiegał przede wszystkim między lewicą i prawicą. Dziś nakładają się na siebie podziały terytorialne, pokoleniowe, kulturowe, religijne, ekonomiczne i tożsamościowe. Powstaje społeczeństwo coraz bardziej fragmentaryczne, coraz trudniejsze do zjednoczenia wokół wspólnego projektu politycznego.

W takiej sytuacji wybory prezydenckie przestają być zwykłą rywalizacją kandydatów. Stają się próbą odpowiedzi na pytanie, czy republika nadal posiada wspólny fundament społeczny.

Prof. Chantal Delsol i kryzys francuskiego modelu

Jeżeli Peter Turchin opisuje mechanizmy prowadzące do destabilizacji politycznej, a Jérôme Fourquet analizuje rozpad wspólnej przestrzeni społecznej, to prof. Chantal Delsol koncentruje się na kryzysie samego modelu cywilizacyjnego, na którym przez dziesięciolecia opierała się Francja.

Filozof od lat ostrzega, że republika znajduje się w punkcie zwrotnym. W jednym z głośnych tekstów opublikowanych na łamach „Wszystko co Najważniejsze” napisała: „Francja tonie.”

Nie był to publicystyczny slogan. Prof. Delsol opisywała proces stopniowego wyczerpywania się modelu państwa, który przez dekady obiecywał obywatelom bezpieczeństwo, dobrobyt i stabilność, jednocześnie coraz bardziej oddalając się od realiów gospodarczych i społecznych.

W innym miejscu zauważała: „Francja pozostaje ostatnim krajem socjalistycznym na świecie.”

Nie chodziło jej o socjalizm w klasycznym sensie politycznym. Chodziło o przekonanie, że państwo jest w stanie rozwiązać wszystkie problemy społeczne i gospodarcze, niezależnie od kosztów.

To właśnie tutaj diagnoza prof. Delsol zaczyna spotykać się z analizą Turchina. Autor Nadchodzącego chaosu wielokrotnie podkreśla, że jednym z trzech podstawowych czynników prowadzących do destabilizacji jest kryzys fiskalny państwa.

Nie wystarczy nadprodukcja elit. Nie wystarczy gniew społeczny. Potrzebna jest jeszcze słabnąca zdolność państwa do podtrzymywania istniejącego porządku.

Francja od lat zmaga się z rekordowym zadłużeniem publicznym, napięciami budżetowymi i rosnącymi oczekiwaniami społecznymi. Delsol widzi w tym nie tylko problem gospodarczy. Dostrzega przede wszystkim kryzys zaufania do modelu, który przez dziesięciolecia stanowił fundament francuskiej republiki.

W tym sensie wybory prezydenckie 2027 roku mogą okazać się referendum nie tylko nad nazwiskiem przyszłego prezydenta, lecz także nad przyszłością samego państwa.

Jean-Paul Oury i pytanie o naród

Jeszcze głębiej sięga refleksja Jeana-Paula Oury. W swoich tekstach publikowanych na łamach „Wszystko co Najważniejsze” wielokrotnie wracał do pytania o ciągłość francuskiej wspólnoty narodowej.

Dla Oury’ego kryzys Francji nie jest bowiem wyłącznie skutkiem problemów gospodarczych, napięć społecznych czy błędów politycznych. Dotyczy on także osłabienia wspólnej opowieści, która przez stulecia pozwalała Francuzom postrzegać siebie jako uczestników jednego projektu historycznego.

To właśnie dlatego kwestie tożsamości, pamięci historycznej, dziedzictwa republiki czy relacji między centrum a prowincją powracają dziś z taką siłą w debacie publicznej.

Wbrew pozorom nie są to tematy poboczne.

W społeczeństwach przechodzących głębokie przemiany pytanie „kim jesteśmy?” bardzo często okazuje się równie ważne jak pytanie „jak będziemy żyć?”. Jean-Paul Oury przypomina, że narody nie istnieją wyłącznie dzięki instytucjom. Potrzebują także wspólnej narracji. Jeżeli ona słabnie, coraz trudniej utrzymać społeczną spójność.

To właśnie w tym miejscu jego refleksja spotyka się zarówno z Fourquetem, jak i z Turchinem.

Archipelagizacja społeczeństwa, konflikt elit i kontrelit oraz kryzys państwa są bowiem jednocześnie przejawami głębszego procesu osłabiania wspólnoty politycznej.

Dlaczego rok 2027 może okazać się momentem przesilenia

Peter Turchin nie twierdzi, że Francję nieuchronnie czeka rewolucja. Nie przewiduje również konkretnego scenariusza politycznego. Jego teoria mówi jednak coś innego.

Historia pokazuje, że okresy największej niestabilności pojawiają się wtedy, gdy kilka procesów zachodzi jednocześnie. Najpierw pojawia się nadprodukcja elit. Następnie narasta frustracja społeczna. Równolegle państwo traci część swojej zdolności do rozwiązywania problemów. Wreszcie dochodzi do kryzysu legitymizacji dotychczasowego porządku.

W rozmowie dla „Le Figaro” Turchin ujął to w sposób wyjątkowo prosty: „Chaos jest połączeniem nadprodukcji elit, pauperyzacji podstaw społecznych oraz kryzysu fiskalnego państwa.”

To właśnie dlatego jego diagnoza wywołała we Francji tak duże zainteresowanie. Nie dlatego, że przewiduje on przyszłość. Lecz dlatego, że opisuje mechanizmy, które Francuzi mogą obserwować wokół siebie każdego dnia.

W tym sensie wybory prezydenckie 2027 roku mogą okazać się czymś znacznie więcej niż kolejną demokratyczną elekcją. Mogą stać się momentem, w którym Francuzi będą próbowali odpowiedzieć na pytanie, jakie państwo chcą pozostawić kolejnym pokoleniom.

Analizy Petera Turchina, Jérôme’a Fourqueta, Chantal Delsol i Jeana-Paula Oury nie prowadzą do identycznych wniosków. Wszystkie jednak wskazują ten sam kierunek. Rosnący gniew społeczny, osłabienie wspólnej narracji narodowej, kryzys zaufania do elit i coraz większe trudności państwa tworzą mieszankę, której skutków nie sposób dziś przewidzieć.

Jedno wydaje się jednak pewne. Kampania prezydencka 2027 roku nie będzie wyłącznie sporem o programy, partie i kandydatów. Będzie także debatą o przyszłości francuskiej republiki.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 6 czerwca 2026