Urlop klimatyczny. Czy Francja będzie pracowała jeszcze mniej z powodu klimatu?

urlop klimatyczny Francja

Francuzi należą już dziś do narodów pracujących najmniej w Europie. Teraz do debaty o czasie pracy wkracza nowy temat. Marine Tondelier i francuscy Zieloni proponują wprowadzenie urlopu klimatycznego dla osób dotkniętych skutkami ekstremalnych zjawisk pogodowych. Dla jednych to konieczna odpowiedź na zmiany klimatu. Dla innych kolejny krok w stronę gospodarki, która coraz trudniej konkuruje z resztą świata. Spór ten może stać się jednym z ważniejszych tematów kampanii przed wyborami prezydenckimi we Francji w 2027 roku.

.Kandydatka w wyborach prezydenckich 2027 roku we Francji Marine Tondelier i francuscy Zieloni zaproponowali wprowadzenie „urlopu klimatycznego”, który pozwalałby pracownikom nie stawiać się w pracy podczas ekstremalnych zjawisk pogodowych bez utraty wynagrodzenia. Pomysł wzorowany jest na rozwiązaniu przyjętym już w Hiszpanii po tragicznych powodziach w regionie Walencji. Dla zwolenników jest to konieczna odpowiedź na rzeczywistość coraz częstszych fal upałów, pożarów i gwałtownych zjawisk atmosferycznych. Dla przeciwników staje się symbolem kolejnego rozszerzania państwa opiekuńczego w kraju, który już dziś zmaga się z problemem konkurencyjności gospodarczej.

Francuzi już dziś należą do narodów pracujących najmniej

Debata o urlopie klimatycznym nie pojawia się w próżni. Francja od lat znajduje się wśród państw Unii Europejskiej o najniższej liczbie przepracowanych godzin. Jak przypominał portal WszystkoCoNajważniejsze.pl, według danych ośrodka Rexecode Francuzi przepracowali w 2022 roku średnio 1668 godzin. Średnia unijna wynosiła 1792 godziny, a w Polsce było to aż 1921 godzin.

Te liczby od dawna stanowią przedmiot sporów między ekonomistami, przedsiębiorcami i politykami. Jedni widzą w nich dowód sukcesu francuskiego modelu społecznego, który pozwala obywatelom korzystać z owoców rozwoju gospodarczego w postaci większej ilości czasu wolnego. Inni wskazują, że w świecie rosnącej konkurencji ze strony Stanów Zjednoczonych, Chin czy Indii coraz trudniej utrzymać wysoki poziom wydatków publicznych przy coraz krótszym czasie pracy.

Od początku XXI wieku niższa liczba przepracowanych godzin była we Francji równoważona wysoką produktywnością. Po pandemii COVID-19 sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Między drugim kwartałem 2019 r. a drugim kwartałem 2023 r. produktywność francuskiej gospodarki spadła o 3,75 proc. W całej Unii Europejskiej podobne zjawisko odnotowano jedynie w Estonii i Danii. To właśnie dlatego coraz częściej powraca pytanie, czy francuski model społeczny będzie można utrzymać bez zwiększenia aktywności zawodowej lub wzrostu wydajności pracy.

Spór ten towarzyszy Francji od wielu lat. Reforma emerytalna Emmanuela Macrona wywołała masowe protesty właśnie dlatego, że dla wielu Francuzów czas wolny pozostaje jedną z najważniejszych zdobyczy społecznych ostatnich dekad. Dziś jednak pytanie nie dotyczy już wyłącznie wieku przechodzenia na emeryturę. Coraz częściej dotyczy także wpływu klimatu na organizację pracy.

Marine Tondelier chce dostosować rynek pracy do zmian klimatu

Liderka Zielonych i kandydatka w wyborach prezydenckich 2027 roku nie przedstawia urlopu klimatycznego jako przywileju. W jej ujęciu ma to być nowe prawo pracownicze odpowiadające na nowe zagrożenia.

Według proponowanych rozwiązań pracownik mógłby skorzystać z takiego urlopu między innymi wtedy, gdy ekstremalne warunki pogodowe uniemożliwiają bezpieczne dotarcie do miejsca pracy. Rozwiązanie mogłoby również obejmować sytuacje, w których szkoły zostałyby zamknięte z powodu upałów lub innych zjawisk pogodowych, a rodzice nie mieliby możliwości zapewnienia opieki dzieciom.

Inspiracją pozostaje Hiszpania. Tamtejsze przepisy zostały przyjęte po katastrofalnych powodziach z 2024 roku, które doprowadziły do śmierci setek osób. Wśród ofiar znalazły się także osoby zmuszone do podróży do pracy mimo ostrzeżeń meteorologicznych. Hiszpański rząd uznał wówczas, że prawo pracy musi zostać dostosowane do nowych warunków klimatycznych.

Marine Tondelier chce przenieść podobną logikę do Francji. W jej wizji państwo powinno chronić obywateli nie tylko przed bezrobociem czy chorobą, lecz również przed skutkami zmian klimatu.

Klimat staje się programem gospodarczym

Najważniejsze znaczenie tej propozycji nie polega jednak na samym urlopie klimatycznym.

W rzeczywistości Francja prowadzi dziś znacznie szerszą debatę. Coraz częściej dotyczy ona nie tylko klimatu, lecz również zdolności państwa do finansowania własnego modelu społecznego. W analizach publikowanych na łamach „Wszystko co Najważniejsze” powraca pytanie o relację między produktywnością, wydatkami publicznymi i państwem opiekuńczym. Starzenie się społeczeństwa, rosnące koszty ochrony zdrowia, emerytur oraz transformacji energetycznej powodują, że każda propozycja ograniczająca aktywność zawodową staje się jednocześnie propozycją dotyczącą finansowania całego modelu republiki.

Przez wiele lat kwestie ekologiczne funkcjonowały w polityce jako odrębny dział programów wyborczych. Dotyczyły ochrony środowiska, energii odnawialnej czy redukcji emisji gazów cieplarnianych. Dziś sytuacja wygląda inaczej.

Klimat coraz częściej staje się osią sporów gospodarczych. Dotyczy kosztów energii, funkcjonowania przemysłu, organizacji transportu, inwestycji publicznych i rynku pracy. W tym sensie propozycja Marine Tondelier pokazuje kierunek, w którym zmierza europejska lewica ekologiczna: nie chodzi już wyłącznie o ochronę przyrody. Chodzi o przebudowę zasad funkcjonowania gospodarki.

To właśnie dlatego pomysł wywołał natychmiastową reakcję środowisk przedsiębiorców. Szef organizacji Medef Patrick Martin uznał go za „złą odpowiedź na prawdziwe pytanie”. Jego zdaniem kolejne ograniczanie czasu pracy może osłabiać zdolność Francji do finansowania kosztownej transformacji energetycznej, modernizacji przemysłu oraz inwestycji infrastrukturalnych.

Spór ten nie jest wyłącznie francuski. Toczy się dziś w całej Europie. Coraz więcej państw próbuje jednocześnie zmniejszać emisje, zwiększać wydatki obronne, finansować starzejące się społeczeństwa oraz utrzymywać konkurencyjność wobec gospodarek spoza Europy. Każda nowa regulacja dotycząca rynku pracy staje się więc elementem znacznie większej debaty o przyszłości modelu gospodarczego kontynentu.

Francja 2027. Spór o to, ile pracować

Wraz ze zbliżaniem się wyborów prezydenckich 2027 roku różnice między kandydatami będą coraz bardziej widoczne.

Marine Tondelier reprezentuje nurt zakładający dalsze rozszerzanie ochrony pracowników oraz dostosowywanie gospodarki do wyzwań klimatycznych. Jean-Luc Mélenchon od lat opowiada się za dalszym skracaniem czasu pracy i zwiększaniem roli państwa w gospodarce.

Po drugiej stronie znajdują się politycy akcentujący konkurencyjność gospodarczą, produktywność i konieczność odbudowy potencjału przemysłowego Francji. Édouard Philippe regularnie podkreśla znaczenie wzrostu gospodarczego i zdolności kraju do konkurowania na światowych rynkach. Bruno Retailleau zwraca uwagę na potrzebę odbudowy pracy, produkcji i przedsiębiorczości. Jordan Bardella oraz Marine Le Pen starają się przedstawiać siebie jako obrońców francuskiej klasy średniej przed kosztami polityki klimatycznej narzucanej przez instytucje europejskie.

W efekcie wybory prezydenckie 2027 roku mogą stać się nie tylko starciem różnych wizji migracji, bezpieczeństwa czy integracji europejskiej. Coraz bardziej będą także starciem różnych odpowiedzi na pytanie o przyszłość pracy.

Jeszcze kilka lat temu francuscy politycy spierali się głównie o to, jak dzielić owoce wzrostu gospodarczego. Dziś coraz częściej muszą odpowiadać na pytanie, jak pogodzić zmiany klimatu, starzenie się społeczeństwa, konkurencję globalną i oczekiwania obywateli dotyczące jakości życia.

Debata ta nie dotyczy wyłącznie Francji. W całej Europie pojawiają się propozycje dalszego skracania czasu pracy. Dyskutuje się o czterodniowym tygodniu pracy, dodatkowych urlopach i nowych prawach pracowniczych. Francja pozostaje jednak szczególnym przypadkiem, ponieważ już dziś posiada jeden z najkrótszych ustawowych tygodni pracy w Europie. Dlatego każda kolejna propozycja ograniczenia czasu pracy natychmiast uruchamia pytania o konkurencyjność gospodarki i zdolność państwa do finansowania swoich zobowiązań.

Dlatego spór o urlop klimatyczny jest czymś więcej niż dyskusją o kilku dodatkowych dniach wolnych od pracy. To kolejny rozdział wielkiej debaty o tym, jak będzie wyglądał francuski model społeczny w XXI wieku i czy Francja, która już dziś należy do państw pracujących najmniej w Europie, zdecyduje się pójść jeszcze dalej w tym kierunku.

.Nie jest przypadkiem, że temat pracy, produktywności, emerytur i państwa opiekuńczego coraz częściej pojawia się w analizach dotyczących wyborów prezydenckich 2027 roku. Pod powierzchnią sporów o klimat, migrację czy bezpieczeństwo kryje się bowiem pytanie fundamentalne: kto i w jaki sposób będzie finansował francuski model społeczny w połowie XXI wieku.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 22 czerwca 2026