Wybory w Niemczech. Kto wygra? 25 najważniejszych pytań i odpowiedzi

AfD prowadzi w sondażach, CDU/CSU traci, a dotychczasowy system koalicyjny Niemiec znalazł się pod największą presją od powstania Republiki Federalnej. Kto wygra następne wybory, kto zostanie kanclerzem, jak Alternatywa dla Niemiec może przejąć władzę i co niemiecka remilitaryzacja oznacza dla Polski? Przedstawiamy 25 najważniejszych pytań i odpowiedzi dotyczących przyszłości Niemiec.
AKTUALIZACJA: 15 września 2026
.Przeliczenie wszystkich głosów oddanych w Saksonii-Anhalt dostarczyło pierwszego rzeczywistego sprawdzianu układu pokazywanego wcześniej przez sondaże. AfD otrzymała 43,8 proc., a CDU 17,2 proc., co uczyniło z chadecji ugrupowanie ponad dwukrotnie słabsze od zwycięzcy. Na dalszych miejscach znalazły się SPD z poparciem 9,3 proc., Zieloni z 8,9 proc., Die Linke z 8,6 proc. oraz BSW z 5,3 proc.; FDP, na którą zagłosowało 2,6 proc. wyborców, nie weszła do landtagu.
Skład parlamentu w Magdeburgu pokazuje zarazem różnicę między wygraniem wyborów a uzyskaniem kontroli nad rządem. AfD obejmie 39 miejsc, CDU 15, SPD, Zieloni i Die Linke po osiem, a BSW pięć, podczas gdy bezwzględna większość w 83-osobowej izbie wynosi 42. Ulrich Siegmund nie może więc oprzeć gabinetu wyłącznie na własnym klubie, lecz jego konkurenci także nie dysponują większością, którą można zbudować bez przekroczenia dotychczasowych podziałów politycznych.
Szczególne znaczenie ma struktura zwycięstwa AfD. Jej kandydaci uzyskali pierwsze miejsce w 38 spośród 41 okręgów jednomandatowych, trzy mandaty bezpośrednie zdobyła Die Linke, CDU zaś nie obroniła żadnego okręgu, choć w poprzednich wyborach triumfowała w 40. Tak głęboka zmiana nastąpiła przy udziale 77,8 proc. uprawnionych, co wskazuje, że zwiększona mobilizacja nie przywróciła przewagi ugrupowaniom tworzącym dotychczasowy system rządzenia.
Landowy rezultat nie jest prostą zapowiedzią wyniku przyszłych wyborów do Bundestagu, ponieważ poparcie dla partii pozostaje silnie zróżnicowane regionalnie. Pokazuje jednak, że AfD potrafi przekształcić niezadowolenie mierzone w badaniach opinii w masowe głosowanie oraz niemal całkowicie zdominować rywalizację o mandaty bezpośrednie na wschodzie kraju. Dla CDU/CSU oznacza to konieczność jednoczesnego odzyskiwania wyborców prawicy i zachowania zdolności do zawierania koalicji z centrum.
Kompendium uwzględnia obecnie pełny rezultat wyborów w Saksonii-Anhalt, rozpoczęcie rozmów dotyczących obsady urzędu premiera oraz pierwsze reakcje kierownictw partii federalnych. Szczegółowe zestawienie wyników i możliwych wariantów rządu znajduje się w materiale „Wyniki wyborów w Saksonii-Anhalt 2026. AfD zdecydowanie wygrywa”.
Kolejnym sprawdzianem niemieckiej sceny politycznej będą wybory przeprowadzane 20 września 2026 r. jednocześnie w Berlinie oraz Meklemburgii-Pomorzu Przednim. W stolicy o pierwsze miejsce walczą CDU i Die Linke, podczas gdy AfD znajduje się zaledwie kilka punktów za nimi, natomiast w graniczącym z Polską landzie nad Bałtykiem Alternatywa dla Niemiec wyprzedza SPD premier Manueli Schwesig. Wyniki pokażą, czy dominacja AfD może rozszerzać się z dotychczasowych bastionów wschodnich Niemiec na kolejne regiony oraz czy partie centrum nadal potrafią budować większości bez zwycięskiego ugrupowania.
Najnowszy sondaż INSA daje w Berlinie CDU i Die Linke po 20 proc., AfD 18 proc., Zielonym 16 proc., SPD 12 proc. i BSW 5 proc. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim AfD otrzymuje w ostatnich badaniach 36–38 proc., SPD 33–34 proc., Die Linke 9–11 proc., CDU zaledwie 7 proc., Zieloni 5 proc., a BSW 4 proc. Szczegółowe dane, kandydatów, możliwe koalicje oraz znaczenie obu głosowań dla kanclerza Friedricha Merza przedstawiamy w analizie „Wybory w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim 2026 pokażą przyszłość Niemiec”.
Zwycięstwo AfD w Meklemburgii-Pomorzu Przednim nie musi oznaczać objęcia przez nią władzy, ponieważ pozostałe partie nadal odrzucają formalną koalicję z tym ugrupowaniem. Berlin może natomiast pokazać, czy AfD jest w stanie wejść do ścisłej czołówki również w wielkiej, międzynarodowej metropolii, chociaż pozostaje tam wyraźnie słabsza niż w landach dawnej NRD. Oba głosowania będą zarazem testem dla CDU/CSU i SPD, które tworzą rząd federalny, lecz w każdym z tych regionów rozpoczynają kampanię z zupełnie innej pozycji.
Tekst został pomyślany jako aktualizowany HUB dotyczący następnych wyborów parlamentarnych w Niemczech, możliwego dojścia AfD do władzy, kandydatów na kanclerza, przyszłych koalicji oraz konsekwencji niemieckiej remilitaryzacji dla Polski i Europy.
1. Kiedy odbędą się najbliższe wybory parlamentarne w Niemczech?
Jeżeli Bundestag nie zostanie rozwiązany przed końcem kadencji, następne wybory federalne odbędą się między 26 stycznia a 25 marca 2029 r. Dokładna data nie została jeszcze wyznaczona, ale niemiecka Ustawa Zasadnicza stanowi, że nowe wybory muszą się odbyć między 46. a 48. miesiącem od rozpoczęcia kadencji parlamentu. Ponieważ XXI kadencja Bundestagu rozpoczęła się 25 marca 2025 r., właśnie taki przedział wskazuje Federalny Urząd Wyborczy.
Termin wyborów formalnie wyznacza prezydent federalny. Aktualne informacje dotyczące kalendarza publikuje niemiecki Federalny Urząd Wyborczy na stronie poświęconej wyborom do XXII Bundestagu, natomiast podstawę konstytucyjną określa art. 39 Ustawy Zasadniczej. Data 2029 nie oznacza jednak, że wcześniej nie może dojść do politycznego przesilenia lub zmiany kanclerza.
2. Czy przedterminowe wybory w Niemczech mogą odbyć się przed 2029 rokiem?
Tak, ale niemiecki kanclerz nie może po prostu ogłosić przedterminowych wyborów wtedy, gdy uzna je za politycznie korzystne. Najważniejsza droga prowadzi przez przegrane przez kanclerza głosowanie nad wotum zaufania, po którym może on zaproponować prezydentowi federalnemu rozwiązanie Bundestagu. Prezydent ma na podjęcie decyzji 21 dni, a jeżeli rozwiąże parlament, wybory muszą się odbyć w ciągu 60 dni.
Druga możliwość, czyli konstruktywne wotum nieufności, nie prowadzi automatycznie do wyborów. Bundestag może odwołać urzędującego kanclerza tylko wtedy, gdy jednocześnie bezwzględną większością wybierze jego następcę, dlatego kryzys obecnej koalicji mógłby się zakończyć zmianą szefa rządu bez oddawania głosu obywatelom. Zasady te, opisane w art. 67 i 68 Ustawy Zasadniczej, mają chronić państwo przed długotrwałym chaosem rządowym.
Przedterminowe wybory są zatem możliwe, lecz nie powinny być traktowane jako automatyczna konsekwencja każdego sporu między CDU/CSU i SPD. Paradoksalnie silna pozycja AfD w sondażach może skłaniać oba ugrupowania koalicyjne do utrzymania rządu, ponieważ wcześniejsze głosowanie groziłoby im utratą mandatów. Im słabsze notowania koalicjantów, tym większa może być ich wspólna motywacja, aby dotrwać do konstytucyjnego terminu.
3. Co pokazują najnowsze sondaże wyborcze w Niemczech?
W połowie września 2026 r. AfD pozostaje wyraźnym liderem ogólnoniemieckich sondaży, a przewaga nad CDU/CSU wynosi w najnowszych badaniach od dziewięciu do dziesięciu punktów procentowych. Badanie YouGov opublikowane 15 września daje Alternatywie dla Niemiec 29 proc., CDU/CSU 18 proc., Zielonym 16 proc., SPD 13 proc., Lewicy 10 proc., FDP 5 proc., BSW 4 proc., a pozostałym ugrupowaniom łącznie 5 proc. W porównaniu z poprzednim badaniem YouGov chadecja straciła dwa punkty, osiągając jeden z najniższych wyników w swojej historii.
Sondaż GMS z 14 września daje AfD 30 proc., CDU/CSU 20 proc., Zielonym 14 proc., Lewicy i SPD po 11 proc., FDP 4 proc. oraz BSW 3 proc. W badaniu INSA opublikowanym 12 września AfD uzyskuje 29 proc., chadecja 20 proc., Zieloni 14 proc., SPD 13 proc., Lewica 10 proc., FDP 4 proc., a BSW 3 proc. Aktualizowany przegląd badań publikuje.
Różnice między instytutami nie zmieniają podstawowej konkluzji: AfD otrzymuje obecnie około 29–30 proc., CDU/CSU około 18–20 proc., Zieloni 14–16 proc., SPD 11–13 proc., a Lewica 10–11 proc. Partie tworzące rząd Friedricha Merza mają w najnowszych badaniach łącznie jedynie około 31–33 proc., podczas gdy jeszcze w wyborach federalnych w 2025 r. CDU/CSU i SPD zdobyły razem ponad 45 proc. głosów. Zmiany pozycji lidera warto na „Wszystko co Najważniejsze” śledzić także w materiale „AfD najpopularniejszą partią w Niemczech”.
Sondaż przeprowadzony ponad dwa lata przed konstytucyjnym terminem wyborów nie jest prognozą ich wyniku, pokazuje jednak skalę przebudowy niemieckiej sceny politycznej. Partia, którą przez lata przedstawiano jako ugrupowanie protestu ograniczone przede wszystkim do wschodnich landów, stała się ogólnoniemieckim pretendentem do pierwszego miejsca, a jej deklarowane poparcie zostało potwierdzone rzeczywistym wynikiem wyborów w Saksonii-Anhalt. Dla oceny przyszłej większości równie ważne jak relacja między AfD i CDU/CSU będą wyniki FDP oraz BSW, ponieważ głosy oddane na partie pozostające pod progiem zwiększają udział mandatów przypadających ugrupowaniom obecnym w Bundestagu.
4. Kto wygrałby wybory w Niemczech, gdyby odbyły się dzisiaj?
Na podstawie sondaży dostępnych 15 września 2026 r. najbardziej prawdopodobnym zwycięzcą pod względem liczby drugich głosów byłaby AfD. Nie oznaczałoby to jednak automatycznego objęcia urzędu kanclerza przez Alice Weidel ani powstania rządu Alternatywy dla Niemiec. Do sprawowania władzy potrzebna jest większość w Bundestagu, a nie samo pierwsze miejsce w głosowaniu.
Właśnie dlatego odpowiedź na pytanie „kto wygra?” musi rozróżniać zwycięstwo wyborcze od zwycięstwa politycznego. AfD może zdobyć najwięcej głosów i pozostać największą partią opozycyjną, jeżeli CDU/CSU, SPD, Zieloni i ewentualnie Lewica będą w stanie zbudować większość bez niej. Z kolei chadecja może przegrać wyścig o pierwsze miejsce, ale zachować urząd kanclerza dzięki większej zdolności koalicyjnej.
Doświadczenie wyborów z 2025 r. pozostaje tu ważnym punktem odniesienia, choć nie powinno dominować nad analizą przyszłości. Oficjalne wyniki Federalnego Urzędu Wyborczego pokazały, że CDU i CSU zdobyły łącznie 208 mandatów, AfD 152, SPD 120, Zieloni 85, a Lewica 64. Szersze tło tamtego głosowania znajduje się w materiale „Wszystko co Najważniejsze” „Kto wygrał wybory w Niemczech i co dalej?”.
5. Jakie tematy zdecydują o wyniku następnych wyborów w Niemczech?
Pierwszym polem rozstrzygnięcia będzie gospodarka. Niemiecki model oparty na silnym przemyśle, eksporcie do Chin, relatywnie taniej energii oraz stabilnych warunkach handlowych został podważony przez wojnę, droższą energię, amerykański protekcjonizm i rosnącą konkurencję chińską. Po dwóch słabych latach niemiecki PKB wzrósł w 2025 r. jedynie o 0,2 proc., natomiast w drugim kwartale 2026 r. gospodarka urosła o 0,3 proc. wobec poprzedniego kwartału, co oznacza poprawę, ale jeszcze nie przekonujące wyjście z problemów strukturalnych.
Drugim polem pozostanie migracja, łączona w debacie z bezpieczeństwem, mieszkaniami, szkołami, kosztami świadczeń oraz zdolnością państwa do egzekwowania decyzji o deportacji. Temat ten zdominował już poprzednią kampanię, co „Wszystko co Najważniejsze” opisywało w tekście „Wybory do Bundestagu zdominował temat migracji”. Jeżeli rząd nie pokaże mierzalnej poprawy w kontroli granic, rozpatrywaniu wniosków azylowych i odsyłaniu osób bez prawa pobytu, AfD będzie mogła przekonywać, że partie głównego nurtu przejęły jej język, ale nie potrafiły przeprowadzić zapowiadanej zmiany.
Trzecia grupa tematów obejmuje koszty życia, emerytury, demografię, podatki, ceny energii i kondycję usług publicznych. Czwarta dotyczy wojny w Ukrainie, relacji z Rosją, roli NATO i gigantycznych wydatków obronnych, które będą coraz silniej konkurować z wydatkami społecznymi. Nad całością będzie wisiało pytanie o zaufanie do instytucji oraz o to, czy wyborcy uznają tradycyjne koalicje za rozwiązanie problemów, czy za mechanizm blokowania politycznej zmiany.
6. Czy koalicja CDU/CSU i SPD przetrwa do końca kadencji?
Koalicja chadeków i socjaldemokratów rozpoczęła pracę w maju 2025 r. na podstawie umowy zatytułowanej „Odpowiedzialność za Niemcy”. Jej wspólnymi celami są pobudzenie gospodarki, modernizacja infrastruktury, ograniczenie nielegalnej migracji, wzmocnienie bezpieczeństwa i odbudowa Bundeswehry. Różnice między partnerami dotyczą jednak skali reform socjalnych, podatków, reguł zadłużenia, rynku pracy, polityki klimatycznej oraz sposobu prowadzenia polityki migracyjnej.
Rząd dysponował na początku kadencji 328 mandatami w 630-osobowym Bundestagu, a więc większością wystarczającą do zwykłego rządzenia, lecz zbyt małą, by ignorować wewnętrzne bunty. Symbolicznym ostrzeżeniem była pierwsza tura wyboru Friedricha Merza na kanclerza, w której nie uzyskał on wymaganej większości; został wybrany dopiero w drugim głosowaniu. Przebieg tego bezprecedensowego wydarzenia opisuje materiał „Wszystko co Najważniejsze”: „Brak większości przy głosowaniu nad wyborem kanclerza pierwszy raz w historii Niemiec”.
Mimo napięć bardziej prawdopodobne pozostaje dotrwanie koalicji do 2029 r. niż jej dobrowolne zerwanie w warunkach sondażowej przewagi AfD. SPD ryzykowałaby dalszą utratę mandatów, a CDU/CSU mogłaby stanąć przed wyborem między trzypartyjną koalicją a rozmowami z AfD. Wspólnym interesem obu ugrupowań jest więc wykorzystanie czasu na pokazanie efektów inwestycji, reform gospodarczych, nowej polityki granicznej oraz rozbudowy armii.
Porażka CDU w Saksonii-Anhalt wyraźnie zwiększyła presję na Friedricha Merza, a kierownictwa CDU i CSU zwołały na 20 września specjalne spotkanie, którego celem ma być skoordynowanie reakcji na kolejne wybory landowe oraz zamanifestowanie poparcia dla kanclerza. W badaniu INSA 78 proc. wszystkich respondentów uznało, że Merz nie jest właściwą osobą na stanowisku kanclerza, przy czym podobnego zdania było także 58 proc. wyborców CDU. Merz zapowiedział jednak, że zamierza wykorzystać pełną czteroletnią kadencję i nie planuje sięgać po głosowanie nad wotum zaufania w celu wymuszenia realizacji programu rządu.
Wybory w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim mogą więc stać się kolejnym etapem wewnętrznego sporu o przywództwo w CDU, zwłaszcza jeżeli chadecja utraci władzę w stolicy i uzyska około 7 proc. w landzie graniczącym z Polską. Nie oznacza to automatycznego upadku rządu, ponieważ SPD również ryzykowałaby znaczną utratę mandatów w razie przedterminowych wyborów, a konstruktywne wotum nieufności wymaga wcześniejszego uzgodnienia następcy kanclerza. Im wyżej znajduje się AfD, tym silniejsza może być wspólna motywacja CDU/CSU i SPD, aby utrzymać koalicję mimo narastających różnic programowych.
7. Co się stanie, jeśli obecny rząd Niemiec utraci większość?
Utrata większości nie musi oznaczać natychmiastowego upadku rządu. Gabinet może kontynuować pracę jako rząd mniejszościowy, poszukując poparcia dla poszczególnych ustaw, może też zostać poszerzony o kolejnego koalicjanta. W praktyce najtrudniejsze stałyby się uchwalanie budżetu, reform podatkowych i ustaw wymagających zgody Bundesratu.
Bundestag może odwołać kanclerza wyłącznie w drodze konstruktywnego wotum nieufności, czyli wybierając jednocześnie jego następcę bezwzględną większością ustawowej liczby posłów. Friedrich Merz mógłby również sam zwrócić się o wotum zaufania i po porażce zaproponować prezydentowi rozwiązanie parlamentu, ale ostateczna decyzja należałaby do głowy państwa. Oficjalne wyjaśnienie konstruktywnego wotum nieufności publikuje Bundestag.
Istnieje również scenariusz zmiany kanclerza bez zmiany koalicji. Jeżeli CDU/CSU i SPD uznałyby, że problemem jest przywództwo Friedricha Merza, mogłyby porozumieć się wokół innego polityka dysponującego większością w Bundestagu. Byłoby to politycznie niezwykle trudne, ale konstytucyjnie znacznie prostsze niż organizowanie przedterminowych wyborów.
8. Jak niemiecki system wyborczy wpłynie na to, kto obejmie władzę?
Każdy wyborca dysponuje dwoma głosami. Pierwszym wybiera kandydata w swoim okręgu, drugim głosuje na listę partyjną w kraju związkowym, przy czym to drugi głos ma zasadnicze znaczenie dla podziału 630 mandatów. Od wyborów w 2025 r. nawet zwycięstwo kandydata w okręgu nie zawsze gwarantuje mandat, ponieważ musi on znaleźć pokrycie w liczbie drugich głosów uzyskanych przez jego partię w danym landzie.
W podziale mandatów uczestniczą zasadniczo partie, które przekroczą 5 proc. drugich głosów. Po wyroku Federalnego Trybunału Konstytucyjnego zachowano również możliwość wejścia do podziału mandatów przez ugrupowanie, którego kandydaci wygrają co najmniej trzy okręgi bezpośrednie; osobne zwolnienie dotyczy partii mniejszości narodowych. Mandaty rozdzielane są metodą Sainte-Laguë/Schepers, a oficjalny opis całej procedury udostępnia Federalny Urząd Wyborczy.
Znaczenie progu wyborczego będzie w następnych wyborach wyjątkowo duże. Jeżeli FDP i BSW pozostaną poza Bundestagiem, większość będzie można zdobyć przy poparciu wyraźnie niższym niż 50 proc. wszystkich głosujących; jeżeli obie partie przekroczą próg, układanie koalicji stanie się znacznie trudniejsze. O tym, kto będzie rządził Niemcami, mogą więc zdecydować nie tylko wyniki AfD i CDU/CSU, ale także kilka dziesiątych punktu procentowego uzyskanych przez mniejsze ugrupowania.
9. Które partie mają realną szansę wejść do następnego Bundestagu?
Trzon przyszłego parlamentu najprawdopodobniej utworzą AfD, CDU i CSU, SPD, Zieloni oraz Lewica. CDU działa w piętnastu landach, CSU wyłącznie w Bawarii, lecz obie partie tworzą wspólny klub i w wyborczych analizach są zazwyczaj liczone razem. AfD jest dziś główną partią opozycyjną, SPD współtworzy rząd, Zieloni starają się odzyskać zdolność docierania do wyborców spoza wielkich miast, natomiast Lewica odbudowała pozycję wśród młodszych wyborców i części mieszkańców wschodnich Niemiec.
Największa niepewność dotyczy FDP oraz Sojuszu Sahry Wagenknecht. Liberałowie po wypadnięciu z Bundestagu próbują odbudować wiarygodność w sprawach gospodarki, podatków i ograniczenia państwa, zaś BSW łączy postulaty socjalne z restrykcyjnym podejściem do migracji i sprzeciwem wobec militarnego wspierania Ukrainy. Obie partie balansują w sondażach wokół lub poniżej progu, dlatego ich ostateczna obecność może zmienić liczbę partnerów potrzebnych do utworzenia rządu.
W Bundestagu znajduje się także jeden przedstawiciel reprezentującego mniejszość duńską SSW, którego nie obejmuje próg 5 proc. Z punktu widzenia tworzenia większości jest to mandat marginalny, ale przypomina, że niemiecki system zawiera wyjątki, których nie należy pomijać przy dokładnym przeliczaniu mandatów. Kompendium powinno aktualizować tę część po każdej większej zmianie sondażowej, zwłaszcza gdy FDP lub BSW znajdą się blisko granicy wejścia do parlamentu.
10. Dlaczego poparcie dla AfD w Niemczech rośnie?
Nie ma jednej przyczyny wzrostu AfD. Partia łączy sprzeciw wobec dotychczasowej polityki migracyjnej z krytyką kosztów transformacji energetycznej, wysokich cen, biurokracji, pomocy dla Ukrainy i pogłębiania integracji europejskiej. Dla części wyborców jest wyborem programowym, dla innych narzędziem protestu przeciwko systemowi, w którym różne konfiguracje CDU/CSU, SPD i Zielonych prowadzą ich zdaniem zbyt podobną politykę.
Szczególnie silne pozostaje poparcie AfD we wschodnich landach, gdzie nakładają się na siebie różnice majątkowe, demograficzne i infrastrukturalne oraz poczucie niedostatecznej reprezentacji przez elity zachodnioniemieckie. Znaczenie ma również odmienny stosunek części mieszkańców dawnej NRD do Rosji, większy sceptycyzm wobec sankcji i kosztów wspierania Ukrainy. AfD potrafi przedstawiać te nastroje jako dowód istnienia dwóch politycznych Niemiec: jednych skupionych wokół instytucji federalnych i drugich, które uważają, że ich doświadczenia są lekceważone.
Tradycyjna strategia izolowania partii nie zatrzymała jej wzrostu. Gdy główne ugrupowania zaostrzają politykę migracyjną, AfD twierdzi, że potwierdzają jej wcześniejsze diagnozy; gdy nie zmieniają kursu, zarzuca im ignorowanie większości społecznej. Friedrich Merz jeszcze przed objęciem urzędu ostrzegał, że bez realnej korekty polityki migracyjnej AfD może przejąć władzę przed końcem dekady.
11. Czy AfD może wygrać następne wybory parlamentarne w Niemczech?
Tak. Prowadzenie AfD w wielu sondażach sprawia, że zwycięstwo tej partii nie jest już scenariuszem teoretycznym, lecz jedną z podstawowych możliwości, które należy brać pod uwagę. Jeżeli wybory odbyłyby się w warunkach utrzymania obecnych proporcji, AfD miałaby dużą szansę zdobyć największą liczbę drugich głosów i największy klub w Bundestagu.
Samodzielna większość pozostaje jednak znacznie trudniejsza. Przy pełnej reprezentacji większych partii wymagałaby poparcia zbliżonego do połowy głosów, natomiast przy dużej liczbie głosów oddanych na ugrupowania pod progiem granica większości mandatów mogłaby się obniżyć. Obecne 29–30 proc. dawałoby AfD pierwsze miejsce, ale nie wystarczałoby do samodzielnego wyboru kanclerza.
Na wynik może też wpłynąć frekwencja oraz zdolność partii do dalszego poszerzania elektoratu na zachodzie Niemiec. AfD przestała być ugrupowaniem wyłącznie wschodnim, ale wciąż osiąga bardzo nierówne wyniki regionalne i napotyka silniejszą barierę w dużych zachodnich miastach. Jej droga od pierwszego miejsca do władzy prowadzi więc nie tylko przez dalszy wzrost poparcia, ale przede wszystkim przez przełamanie izolacji koalicyjnej.
Saksonia-Anhalt dostarczyła dowodu, że deklarowane poparcie dla AfD może utrzymać się także przy rekordowym zainteresowaniu wyborami. Nie przesądza to o wyniku federalnym, ale osłabia założenie, że wysoka frekwencja automatycznie ograniczy skalę sukcesu ugrupowania. Jeżeli podobna mobilizacja pojawi się w innych landach, a CDU/CSU nadal nie odzyska wyborców przechodzących na prawo, pierwsze miejsce AfD w następnym głosowaniu do Bundestagu stanie się wariantem jeszcze bardziej prawdopodobnym.
12. Jak AfD może przejąć władzę w Niemczech?
Najprostsza, ale zarazem najmniej prawdopodobna przy obecnych notowaniach droga prowadzi przez samodzielną większość mandatów. Druga możliwość to formalna koalicja AfD z CDU/CSU albo z częścią niemieckiej prawicy powstałą po ewentualnym rozłamie w chadecji. Trzeci scenariusz zakłada rząd mniejszościowy AfD tolerowany przez inne ugrupowanie lub grupę posłów przy wyborze kanclerza, budżecie i najważniejszych ustawach.
Istnieje także droga pośrednia, w której AfD najpierw obejmuje władzę w jednym lub kilku landach, buduje kadry administracyjne i pokazuje wyborcom, że potrafi rządzić. Sukces regionalny mógłby zmniejszyć społeczne opory przed wejściem partii do rządu federalnego oraz zwiększyć presję na CDU, szczególnie w landach wschodnich. Taki proces nie musiałby oznaczać natychmiastowej koalicji w Berlinie, ale stopniowo zmieniałby granice tego, co niemiecka polityka uważa za dopuszczalne.
W Saksonii-Anhalt regionalny etap tej strategii doszedł do granicy, której AfD dotychczas nie przekroczyła. Partia podporządkowała sobie wybory, zdobyła prawie wszystkie mandaty okręgowe i utworzy największy klub, lecz nadal nie ma trzech głosów potrzebnych do samodzielnego wyboru premiera. Przypadek ten może zostać wykorzystany przez kierownictwo AfD do wywierania presji na CDU i BSW, a jednocześnie przez jej przeciwników jako argument, że izolacja koalicyjna wciąż blokuje ugrupowaniu dostęp do władzy wykonawczej.
Następnym testem tej regionalnej strategii będą wybory 20 września w Berlinie oraz Meklemburgii-Pomorzu Przednim. W nadbałtyckim landzie AfD prowadzi z wynikiem 36–38 proc., ale nie zbliża się do samodzielnej większości i nie ma deklarowanego partnera koalicyjnego, natomiast w Berlinie osiąga 17–18 proc., niemal dwukrotnie więcej niż w wyborach z 2023 r., lecz wszystkie większe partie wykluczają współpracę z tym ugrupowaniem. Szczegółowe porównanie obu głosowań przedstawiamy w materiale „Wybory w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim 2026 pokażą przyszłość Niemiec”.
Jeżeli AfD zwycięży w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, ale ponownie pozostanie poza rządem, otrzyma kolejny argument, że dotychczasowy system koalicyjny służy blokowaniu partii zajmującej pierwsze miejsce. Jeżeli natomiast SPD Manueli Schwesig zdoła ją wyprzedzić albo zbudować większość po zajęciu drugiego miejsca, przeciwnicy AfD będą mogli przekonywać, że popularność regionalna nadal nie wystarcza do przejęcia odpowiedzialności za władzę wykonawczą. Rezultat pokaże więc nie tylko wielkość elektoratu AfD, lecz przede wszystkim trwałość bariery oddzielającej zwycięstwo wyborcze od rzeczywistego rządzenia.
Ostatecznie AfD potrzebuje nie tylko głosów, lecz większości zdolnej wybrać kanclerza. Nawet duży klub nie daje partii kontroli nad rządem, jeżeli pozostali potrafią uzgodnić wspólnego kandydata. Dlatego kluczowym pytaniem następnych lat będzie nie samo poparcie dla AfD, ale trwałość „zapory ogniowej” po stronie CDU/CSU.
13. Co się stanie, jeżeli AfD wygra wybory, ale nie znajdzie partnera koalicyjnego?
AfD może zostać największą partią Bundestagu i nadal pozostać w opozycji. Niemieckie prawo nie przyznaje zwycięskiemu ugrupowaniu pierwszeństwa w tworzeniu rządu ani nie zobowiązuje prezydenta do zaproponowania na kanclerza jego lidera. Decydujące jest to, kto może uzyskać większość posłów w tajnym głosowaniu.
Jeżeli CDU/CSU, SPD, Zieloni i Lewica dysponowałyby łącznie większością, mogłyby stworzyć rząd mimo zwycięstwa AfD. Taka koalicja byłaby jednak programowo bardzo szeroka i dawałaby Alternatywie dla Niemiec możliwość przedstawiania całej pozostałej sceny jako jednego obozu broniącego dostępu do władzy. Im więcej partii musiałoby wejść do wspólnego gabinetu wyłącznie po to, aby odsunąć AfD, tym trudniej byłoby im zachować wyraziste profile i uniknąć dalszego wzmacniania protestu.
Największa partia opozycyjna otrzymałaby jednocześnie znaczące uprawnienia parlamentarne, dużą obecność w debatach oraz wpływ na komisje, choć obsada konkretnych funkcji nadal zależałaby od głosowań Bundestagu. AfD mogłaby wówczas czekać na konflikty wewnątrz wielkiej koalicji i budować kampanię wokół twierdzenia, że wygrała wybory, lecz została pozbawiona władzy przez porozumienie wszystkich konkurentów.
14. Jaka koalicja może powstać po następnych wyborach w Niemczech?
Przy układzie sondażowym z początku września 2026 r. nie istnieje wygodna dwupartyjna większość bez AfD. CDU/CSU i SPD byłyby razem zbyt słabe, podobnie chadecja i Zieloni, a połączenie CDU/CSU z Lewicą byłoby sprzeczne z dotychczasowymi uchwałami i polityczną tożsamością znacznej części chadecji. Najbardziej prawdopodobna większość wykluczająca AfD wymagałaby więc udziału trzech partii, na przykład CDU/CSU, SPD i Zielonych, a przy innym rozkładzie mandatów nawet szerszego porozumienia.
Arytmetycznie najprostsza mogłaby się okazać koalicja AfD i CDU/CSU. Politycznie pozostaje ona jednak objęta zakazem współpracy deklarowanym przez kierownictwo chadecji, a różnice dotyczą Rosji, Ukrainy, Unii Europejskiej, NATO oraz części polityki gospodarczej. Powstanie takiego rządu wymagałoby nie tylko negocjacji programowych, lecz głębokiej zmiany stanowiska CDU i najpewniej kryzysu przywództwa w tej partii.
Możliwy jest również scenariusz, w którym powrót FDP do Bundestagu otworzy dodatkowe warianty koalicyjne. Liberałowie mogliby uczestniczyć w gabinecie z chadecją i Zielonymi albo w innym trójpartyjnym porozumieniu, lecz wiele zależałoby od tego, czy odbudują się jako partia samodzielna, czy ponownie zostaną uznani za słabszy dodatek do większych ugrupowań. Dlatego prognozując koalicję, trzeba obserwować nie tylko dwóch liderów sondaży, ale również partie znajdujące się w pobliżu progu.
15. Czy w Niemczech może powstać rząd mniejszościowy?
Konstytucyjnie jest to możliwe, chociaż na szczeblu federalnym Niemcy preferują stabilne rządy większościowe. Jeżeli w ostatniej fazie wyboru kanclerza kandydat uzyska najwięcej głosów, ale nie większość ustawowej liczby posłów, prezydent federalny może go w ciągu siedmiu dni mianować albo rozwiązać Bundestag. Nie oznacza to automatycznie, że każdy lider największej partii może liczyć na nominację; prezydent ocenia, czy rząd ma realną zdolność działania.
Gabinet mniejszościowy musiałby negocjować poparcie dla budżetu i każdej większej reformy. CDU/CSU mogłaby próbować rządzić przy zmiennym wsparciu SPD, Zielonych lub Lewicy, a w innym układzie AfD mogłaby zabiegać o tolerowanie swojego gabinetu przez część chadeków. Taki model przeniósłby ciężar niemieckiej polityki z umowy koalicyjnej na ciągłe głosowania w Bundestagu.
Powstały w Saksonii-Anhalt układ mandatów czyni gabinet mniejszościowy jednym z możliwych rozwiązań powyborczego impasu. CDU, SPD i Zieloni mają razem 31 miejsc, a nawet przy parlamentarnym wsparciu Die Linke mogliby liczyć na 39 głosów, czyli dokładnie tyle, ile posiada AfD. Do stworzenia przewagi potrzebowaliby zatem przynajmniej części pięcioosobowego klubu BSW albo odejścia któregoś z deputowanych od stanowiska własnej partii.
Thomas Schulze z BSW zapowiedział, że w trzeciej turze wyboru premiera jego ugrupowanie może nie opowiedzieć się po żadnej ze stron. Ponieważ na tym etapie rozstrzyga większość głosów rzeczywiście oddanych, taka postawa zmniejsza liczbę parlamentarzystów uczestniczących w rachunku, ale przy pełnej mobilizacji AfD oraz wspólnym kandydacie CDU, SPD, Zielonych i Die Linke nadal pozostawiałaby wynik 39 do 39. O wyborze mogłaby wtedy przesądzić decyzja pojedynczego deputowanego, co przy tajności głosowania czyni każdy scenariusz mniej przewidywalnym.
Rząd mniejszościowy mógłby być rozwiązaniem przejściowym po wyborach albo sposobem uniknięcia niezwykle szerokiej koalicji. Byłby jednak podatny na kryzysy budżetowe i presję polityczną, a w warunkach wojny, przebudowy armii i spowolnienia gospodarczego niemieckie elity mogą uznać go za zbyt ryzykowny. Im bardziej rozdrobniony będzie Bundestag, tym poważniej taki wariant będzie jednak rozważany.
16. Czy CDU/CSU może znieść „zaporę ogniową” i utworzyć koalicję z AfD?
„Zapora ogniowa”, po niemiecku Brandmauer, jest polityczną zasadą odrzucającą formalną współpracę CDU i CSU z AfD. Nie wynika ona z konstytucji ani ustawy, lecz z uchwał partyjnych, deklaracji przywódców i przekonania, że koalicja z AfD naruszyłaby powojenny konsensus niemieckiej chadecji. Friedrich Merzwielokrotnie wykluczał taki sojusz, a obecne kierownictwo CDU traktuje utrzymanie tej granicy jako element wiarygodności partii.
Zapora może jednak słabnąć stopniowo, zanim dojdzie do podpisania jakiejkolwiek umowy koalicyjnej. Pierwszym etapem bywają wspólne głosowania nad pojedynczymi projektami, drugim tolerowanie rządu mniejszościowego, trzecim lokalna lub landowa współpraca uzasadniana brakiem innej większości. Każdy taki przypadek zwiększa presję na kierownictwo federalne i pozwala zwolennikom porozumienia argumentować, że zakaz współpracy ignoruje wolę rosnącej części wyborców.
Najsilniejszy nacisk może pojawić się we wschodnich Niemczech, gdzie AfD osiąga wyniki utrudniające zbudowanie większości bez niej albo bez Lewicy. CDU staje wówczas przed wyborem między współpracą z partią po prawej, współpracą z partią po lewej lub rządem mniejszościowym. Jeżeli podobny dylemat powtórzy się w kilku landach, kwestia koalicji z AfD może stać się najważniejszym sporem wewnątrz chadecji przed wyborami federalnymi.
Skalę tego dylematu pokazało badanie przeprowadzone przez ZDF wśród 50 kandydatów CDU startujących w Saksonii-Anhalcie. Zapytano ich, czy opuściliby klub, gdyby chadecja zdecydowała się na współpracę z Lewicą: 40 nie odpowiedziało, siedmiu udzieliło odpowiedzi wymijającej, a tylko trzech jednoznacznie zadeklarowało, że nie wystąpiłoby z klubu. Wynik nie dowodzi gotowości większości kandydatów do współpracy z AfD, ale ujawnia niepewność dotyczącą stabilności ewentualnego rządu CDU zależnego od głosów Lewicy. Wewnętrzne napięcie może po wyborach postawić część chadeków przed wyborem między szerokim porozumieniem z lewicą, gabinetem mniejszościowym i punktowymi większościami tworzonymi z udziałem AfD.
Pierwsza reakcja CDU po wyborach nie zapowiada formalnej zmiany stanowiska. Kierownictwo chadeków ponowiło odmowę współpracy z AfD, odrzucając także sugestie, że część nowego klubu mogłaby poprzeć Ulricha Siegmunda. Jednocześnie gotowość Die Linke do pomocy przy wyborze premiera z CDU sprawia, że praktycznym sprawdzianem zapory będzie nie tylko stosunek chadeków do AfD, lecz również ich zdolność zaakceptowania głosów pochodzących z przeciwnej strony sceny politycznej.
Jeżeli CDU utrzyma oba zakazy bez wyjątków, może nie znaleźć drogi do zachowania urzędu premiera. Jeżeli skorzysta z poparcia Die Linke albo BSW, AfD będzie przedstawiała powstały układ jako sojusz wszystkich konkurentów przeciwko zwycięzcy. Dylemat chadeków przesuwa się tym samym z poziomu deklaracji na poziom konkretnych głosowań personalnych, budżetowych i programowych.
17. Czy przejęcie władzy przez AfD w jednym z landów otworzy partii drogę do rządzenia całymi Niemcami?
Objęcie urzędu premiera landu byłoby dla AfD przełomem większym niż samo zwycięstwo regionalne. Partia otrzymałaby odpowiedzialność za administrację, policję, szkoły, kulturę i część wymiaru sprawiedliwości, a rząd landowy uczestniczyłby w pracach Bundesratu. AfD mogłaby także pokazywać własny model rządzenia i budować kadry, które później zostałyby wykorzystane na szczeblu federalnym.
Rezultat Saksonii-Anhalt nie przyniósł jeszcze AfD pierwszego urzędu premiera, ale przesunął partię znacznie bliżej tego celu. Ugrupowanie ma 39 deputowanych, a więc tyle samo, ile łącznie CDU, SPD, Zieloni i Die Linke, natomiast pięcioosobowy klub BSW znalazł się pomiędzy dwoma blokami. Żaden kandydat nie posiada obecnie zagwarantowanej większości, a AfD zamierza wykorzystać przewagę wyborczą do poszukiwania głosów również poza własną frakcją.
Objęcie rządu przez Ulricha Siegmunda zmieniłoby pozycję partii przed wyborami federalnymi, ponieważ po raz pierwszy mogłaby ona prezentować własne decyzje administracyjne jako dowód zdolności do sprawowania władzy. Porażka przy tworzeniu gabinetu także mogłaby zostać politycznie wykorzystana: AfD przedstawiałaby się jako ugrupowanie odsunięte od odpowiedzialności przez porozumienie partii, które poza sprzeciwem wobec niej niewiele łączy. W obu wariantach Saksonia-Anhalt stanie się jednym z głównych tematów kampanii prowadzącej do następnego głosowania do Bundestagu.
Znaczenie tego przypadku dla szczebla federalnego zależy od dalszego przebiegu wydarzeń. Sprawny gabinet z udziałem AfD mógłby obniżyć opór części wyborców i polityków CDU wobec przyszłej współpracy, natomiast chaotyczne negocjacje, przedterminowe wybory albo nieskuteczne rządy dostarczyłyby argumentów przeciwnikom ugrupowania. Dopóki nie zostanie wyłoniony premier, można mówić o najpoważniejszym dotychczas podejściu AfD do regionalnej władzy, a nie o dokonanym przejęciu landu.
Dla CDU jest to problem regionalny i federalny jednocześnie. Sven Schulze przyznał, że działania rządu Friedricha Merza tworzyły dla jego kampanii polityczny „przeciwny wiatr”, a wynik chadecji utrudnia przedstawianie dotychczasowego kursu jako skutecznej odpowiedzi na wzrost AfD. Próba utrzymania urzędu premiera może wymagać od CDU współpracy lub przynajmniej uzgodnień z Lewicą, SPD i Zielonymi, natomiast jakiekolwiek otwarcie na AfD podważyłoby zasady przyjęte przez federalne kierownictwo partii.
Rezultat z Saksonii-Anhalt nie może być mechanicznie przenoszony na całe Niemcy, ponieważ AfD jest na wschodzie znacznie silniejsza niż w większości landów zachodnich. Stanowi jednak ostrzeżenie dla kanclerza: zaostrzenie retoryki migracyjnej CDU nie wystarczyło do odzyskania wyborców, a rozdrobnienie konkurentów pozwoliło AfD narzucić temat i rytm kampanii. Kolejną wskazówkę przyniosą wybory w Berlinie oraz Meklemburgii-Pomorzu Przednim, zaplanowane na 20 września 2026 r.
Saksonia-Anhalt nie przesądza zatem, że AfD obejmie władzę w całej Republice Federalnej, lecz pokazuje mechanizm, który może zadecydować o przyszłości niemieckiej polityki. Alternatywa dla Niemiec może zdobywać coraz wyższe poparcie, podczas gdy jej przeciwnicy zachowują kontrolę nad rządem dzięki wielopartyjnym i programowo trudnym porozumieniom. Im częściej taki układ będzie się powtarzał, tym większe stanie się ryzyko, że wyborcy uznają wybory za rozstrzygnięte przy urnach, ale następnie odwrócone podczas negocjacji parlamentarnych.
Szczegółowe dane z wieczoru wyborczego i kolejne aktualizacje podziału mandatów przedstawiamy w materiale „Wybory w Saksonii-Anhalt 2026”.
Analizę warunków, które musiałyby zostać spełnione, aby AfD rzeczywiście objęła urząd premiera landu, zawiera tekst „AfD po raz pierwszy w historii przejmuje władzę na poziomie landu”.
18. Czy AfD może zostać zdelegalizowana przed następnymi wyborami?
Partię polityczną w Niemczech może zdelegalizować wyłącznie Federalny Trybunał Konstytucyjny. Wniosek mogą złożyć Bundestag, Bundesrat albo rząd federalny, lecz konieczne jest wykazanie nie tylko sprzeczności celów partii z demokratycznym porządkiem konstytucyjnym, ale także realnej możliwości ich urzeczywistnienia. Oficjalne zasady postępowania opisuje Federalny Trybunał Konstytucyjny.
Debaty o zakazie AfD nie należy utożsamiać ze sporem o jej klasyfikację przez Federalny Urząd Ochrony Konstytucji. W lutym 2026 r. Sąd Administracyjny w Kolonii tymczasowo zabronił urzędowi traktowania całej AfD jako „potwierdzonego ugrupowania ekstremistycznego” do czasu zakończenia postępowania głównego, podkreślając jednocześnie, że sprawa nie została ostatecznie rozstrzygnięta. Poszczególne organizacje landowe mogą mieć odmienny status prawny i podlegać osobnym ocenom.
Postępowanie delegalizacyjne byłoby długie, obciążone wysokim progiem dowodowym i ogromnym ryzykiem politycznym. Odrzucenie wniosku mogłoby wzmocnić AfD, a nawet skuteczny zakaz nie usuwałby automatycznie społecznych przyczyn jej popularności ani możliwości utworzenia nowego ugrupowania przez część działaczy. Dlatego bardziej prawdopodobne pozostają spory prawne, obserwacja wybranych struktur i polityczna walka o wyborców niż zakończenie działalności całej partii przed następnym głosowaniem.
19. Jak wybierany jest kanclerz Niemiec?
Niemcy nie wybierają kanclerza w głosowaniu powszechnym. Po wyborach prezydent federalny proponuje Bundestagowi kandydata, a posłowie głosują bez debaty i w sposób tajny; w pierwszej fazie potrzebna jest bezwzględna większość ustawowej liczby członków parlamentu. Wybrany polityk zostaje następnie mianowany przez prezydenta i proponuje skład rządu.
Jeżeli kandydat prezydenta nie uzyska większości, Bundestag ma 14 dni na wybranie kanclerza bezwzględną większością. Jeśli również to się nie uda, odbywa się kolejne głosowanie, w którym wygrywa osoba z największą liczbą głosów; gdy nie ma ona większości bezwzględnej, prezydent może ją mianować albo rozwiązać parlament. Pełną procedurę określa art. 63 Ustawy Zasadniczej, a w przystępnej formie wyjaśnia ją Bundestag.
To właśnie ten mechanizm sprawia, że kandydat partii zajmującej pierwsze miejsce nie ma zagwarantowanego urzędu. Kampania jest personalizowana, odbywają się debaty kandydatów na kanclerza, a ich nazwiska pojawiają się na plakatach, lecz ostateczna decyzja należy do parlamentarnej większości. Pytanie o następnego kanclerza jest więc w istocie pytaniem o przyszłą koalicję.
20. Kto może zostać następnym kanclerzem Niemiec?
Na ponad dwa lata przed rozpoczęciem właściwej kampanii katalog kandydatów pozostaje otwarty, a partie nie dokonały formalnych nominacji. Można jednak wskazać polityków, których funkcje, pozycja partyjna, rozpoznawalność i deklarowane ambicje stawiają w pierwszej grupie potencjalnych kandydatów. Ostateczny wybór będzie zależał od losów rządu Friedricha Merza, wyników wyborów landowych, sondaży personalnych oraz tego, czy AfD utrzyma przewagę nad chadecją.
Friedrich MERZ
Friedrich Merz jest kanclerzem od 6 maja 2025 r. i przewodniczącym CDU od 2022 r. Do wyborów w 2029 r. podchodziłby z przewagą urzędu, doświadczeniem w polityce europejskiej i międzynarodowej oraz możliwością przedstawienia efektów wielkiego programu infrastrukturalnego i obronnego. Jednocześnie to na nim skupia się odpowiedzialność za słabe notowania koalicji, problemy komunikacyjne rządu i niespełnioną obietnicę ograniczenia poparcia dla AfD; oficjalny życiorys kanclerza publikuje rząd federalny.
Merz nie przesądził publicznie, czy będzie ubiegał się o drugą kadencję, dlatego jego nominacji nie można dziś uznać za pewną. Jeżeli CDU/CSU pozostanie daleko za AfD, a wybory landowe przyniosą chadecji serię porażek, wewnątrz partii wzrośnie presja na zmianę kandydata; o narastającym sporze wokół przyszłości kanclerza – pisało „Wszystko co Najważniejsze” w sierpniu 2026 r. Biografię obecnego kanclerza oraz drogę, która doprowadziła go na szczyt niemieckiej polityki, przedstawia aktualizowany portret „Wszystko co Najważniejsze” „Kim jest Friedrich MERZ?”.
Alice WEIDEL
Alice Weidel pozostaje najbardziej prawdopodobnym kandydatem AfD na kanclerza. Była pierwszym w historii oficjalnym kandydatem tej partii na urząd w 2025 r., współprzewodniczy ugrupowaniu i kieruje jego obecnością w polityce federalnej. Łączy gospodarczy liberalizm z twardą polityką migracyjną, krytyką obecnego kształtu Unii Europejskiej oraz postulatem odbudowy relacji energetycznych z Rosją.
Jej największym atutem jest możliwość prowadzenia kampanii jako liderka partii zajmującej pierwsze miejsce w sondażach, największą przeszkodą zaś brak partnera koalicyjnego. Nawet wyraźne zwycięstwo AfD nie wystarczy Weidel, jeśli nie zdobędzie ona poparcia części chadecji albo większości pozwalającej rządzić samodzielnie. Rozbudowany portret polityczny znajduje się w tekście „Wszystko co Najważniejsze” „Kim jest Alice WEIDEL”.
Hendrik WÜST
Premier Nadrenii Północnej-Westfalii jest najczęściej wymienianym potencjalnym następcą Merza wewnątrz CDU. Kieruje najludniejszym landem Niemiec, reprezentuje bardziej centrowy i koalicyjny styl niż obecny kanclerz oraz ma doświadczenie współrządzenia z Zielonymi. Jego profil może być atrakcyjny dla tych chadeków, którzy chcieliby odzyskać wyborców centrum bez kopiowania języka AfD.
Słabością Wüsta jest ograniczona dotąd rozpoznawalność międzynarodowa i ryzyko, że bardziej umiarkowany kurs nie zatrzyma odpływu wyborców na prawo. Jego szanse wzrosną, jeżeli CDU uzna, że potrzebuje nie tylko nowego lidera, ale również innego modelu budowania większości. Oficjalna biografia premiera Nadrenii Północnej-Westfalii znajduje się na stronie rządu landowego.
Markus SÖDER
Premier Bawarii i przewodniczący CSU od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych polityków niemieckiej chadecji. Dysponuje silnym zapleczem regionalnym, dużym doświadczeniem medialnym i wyrazistym profilem w sprawach migracji, bezpieczeństwa oraz gospodarki. W 2021 r. przegrał wewnętrzną rywalizację o kandydaturę chadecji z Arminem Laschetem, ale możliwość podjęcia kolejnej próby nie zniknęła.
Jego droga do nominacji wymagałaby zgody CDU, znacznie większej od CSU, oraz osłabienia zarówno Merza, jak i potencjalnych kandydatów z samej CDU. Söder może także uznać, że bezpieczniejsze jest pozostanie w Bawarii i zachowanie roli polityka wpływającego na kurs całego bloku bez ponoszenia ryzyka federalnej porażki. Jego aktualną funkcję i biografię przedstawia oficjalny portal rządu Bawarii.
Boris PISTORIUS
Minister obrony należy do najbardziej rozpoznawalnych polityków SPD i zachował pozycję w gabinecie Friedricha Merza. Jako twarz odbudowy Bundeswehry może przedstawiać się jako polityk państwowy, pragmatyczny i przygotowany do działania w warunkach zagrożenia. Jego atutem jest zdolność docierania poza tradycyjny elektorat socjaldemokracji, zwłaszcza do wyborców oczekujących silniejszego przywództwa w sprawach bezpieczeństwa.
Problemem pozostaje słabość SPD oraz napięcie między twardym kursem obronnym Pistoriusa a bardziej pacyfistyczną częścią partii. Nawet popularny kandydat nie zostanie kanclerzem, jeśli socjaldemokraci nie odbudują klubu albo nie staną się niezbędnym centrum przyszłej koalicji. Oficjalny życiorys ministra obrony publikuje rząd federalny.
Lars KLINGBEIL
Lars Klingbeil jest przewodniczącym SPD, ministrem finansów i zastępcą kanclerza, dlatego instytucjonalnie znajduje się w pierwszym szeregu potencjalnych kandydatów. Kontroluje kluczowy resort, uczestniczy w podejmowaniu najważniejszych decyzji gospodarczych i może próbować połączyć tradycyjną politykę społeczną SPD z wizerunkiem odpowiedzialności za finanse oraz bezpieczeństwo. Jego pozycja będzie rosła, jeżeli inwestycje infrastrukturalne zaczną przynosić widoczne efekty.
Klingbeil ponosi jednak współodpowiedzialność za bilans obecnej koalicji i słabe notowania socjaldemokratów. Wybór między nim a Pistoriusem byłby dla SPD decyzją między kandydatem aparatu partyjnego i finansowego centrum rządu a politykiem czerpiącym siłę z popularności osobistej oraz obronności. Oficjalna biografia Klingbeila znajduje się na stronie gabinetu federalnego.
Cem ÖZDEMIR
Cem Özdemir, premier Badenii-Wirtembergii, może stać się kandydatem Zielonych, jeżeli jego rząd w jednym z najważniejszych przemysłowych landów zostanie oceniony jako skuteczny. Reprezentuje pragmatyczne skrzydło partii, potrafi mówić o gospodarce, motoryzacji i bezpieczeństwie językiem szerszym niż tradycyjny przekaz ekologiczny. Zwycięstwo w landzie dało mu doświadczenie wykonawcze, które może odróżniać go od polityków skupionych wyłącznie na Berlinie.
Jego kandydatura zależy od tego, czy Zieloni będą chcieli po raz kolejny personalizować kampanię wokół urzędu kanclerza i czy zbliżą się do poziomu pozwalającego przedstawiać taki cel wiarygodnie. Özdemir musiałby też pogodzić bardziej centrowy profil z oczekiwaniami lewego skrzydła partii. Na obecnym etapie jest poważnym potencjalnym kandydatem, a nie kandydatem ogłoszonym; jego funkcję i biografię przedstawia oficjalny portal Badenii-Wirtembergii.
21. Co znajduje się w programie AfD?
Do czasu przyjęcia programu na następne wybory podstawowym źródłem pozostaje obszerny program AfD z 2025 r., uzupełniany późniejszymi uchwałami, projektami klubu parlamentarnego i programami wyborczymi struktur landowych. Jego główne filary to radykalne ograniczenie migracji i zaostrzenie zasad azylowych, obniżenie podatków i regulacji, odejście od obecnego modelu transformacji energetycznej, powrót do energetyki jądrowej i dłuższe wykorzystywanie węgla, przebudowa Unii Europejskiej oraz normalizacja relacji z Rosją. Partia opowiada się również za większą rolą referendów, reformą mediów publicznych, konserwatywną polityką rodzinną i wzmocnieniem narodowej suwerenności.
Regionalny program „Vision 2026”, przygotowany przez AfD przed wyborami w Saksonii-Anhalcie, pokazuje, jak te ogólne założenia mogłyby zostać przełożone na praktykę rządzenia. Obejmuje między innymi landową grupę zadaniową mającą przyspieszać deportacje, odrębne klasy dla dzieci uchodźców, ograniczanie publicznej obecności symboliki LGBT i części praktyk islamskich, patriotyczną przebudowę programów szkolnych, ograniczenie finansowania instytucji kultury oraz demontaż obecnej struktury mediów publicznych w landzie. Nie jest to nowy program federalny AfD, lecz ważne laboratorium polityki, którą ugrupowanie mogłoby próbować rozszerzać na całe Niemcy po zdobyciu doświadczenia administracyjnego.
W gospodarce AfD łączy postulaty wolnorynkowe z ochroną niemieckiego przemysłu i preferencjami dla obywateli w części polityki społecznej. Chce obniżenia podatków dochodowych i firmowych, likwidacji dopłaty solidarnościowej, redukcji obciążeń energetycznych oraz znoszenia regulacji unijnych, które uznaje za szkodliwe dla przedsiębiorstw. Jednocześnie popiera płacę minimalną, rozbudowane wsparcie rodzin i rozwiązania mające ograniczać dostęp do świadczeń osobom, które według partii nie powinny korzystać z niemieckiego systemu socjalnego.
Nie jest to program jednej sprawy, choć migracja pozostaje jego politycznym rdzeniem. AfD proponuje zmianę modelu państwa, miejsca Niemiec w UE, kierunku polityki energetycznej i relacji transatlantyckich, dlatego jej wejście do rządu miałoby konsekwencje daleko wykraczające poza kontrolę granic. Pogłębioną analizę programu przygotowanego na wybory w Saksonii-Anhalcie przedstawia we „Wszystko co Najważniejsze” Jan ŚLIWA w tekście „Czytamy program AfD. Partii, która przymierza się do władzy w Niemczech” a dodatkowym punktem odniesienia jest odpowiedź AfD na pytania organizacji Niemców mieszkających w Polsce.
22. Co AfD zamierza zrobić z migracją, azylem i prawem do niemieckiego obywatelstwa?
AfD chce stałych kontroli na niemieckich granicach, odsyłania osób próbujących wjechać nielegalnie oraz rozpatrywania wniosków azylowych w ośrodkach poza terytorium Niemiec. Partia postuluje wystąpienie z globalnych paktów ONZ dotyczących migracji i uchodźców oraz daleko idące ograniczenie możliwości pozostawania w kraju po odrzuceniu wniosku azylowego. Pojęciem skupiającym te postulaty jest „remigracja”, którą oficjalne dokumenty partii definiują jako powrót lub usuwanie osób bez prawa pobytu, choć wypowiedzi części działaczy wywołują spory o znacznie szersze rozumienie tego terminu.
Program w Saksonii-Anhalcie uzupełnia te zapowiedzi o mechanizmy możliwe do uruchomienia na poziomie landowym: specjalny zespół koordynujący szybsze deportacje, ograniczenie części instrumentów integracyjnych i nacisk na traktowanie pobytu uchodźców jako rozwiązania tymczasowego. AfD chce również, aby Niemcy odebrały ochronę wojenną uchodźcom z Ukrainy, jeżeli działania zbrojne pozostaną skoncentrowane na wschodzie kraju, argumentując, że schronienia mogliby oni szukać w zachodniej Ukrainie. Postulaty te pokazują zarazem granice władzy regionalnej, ponieważ zasadnicze reguły azylu, pobytu i statusu uchodźców są określane przez prawo federalne, unijne i międzynarodowe.
Program z 2025 r. przewiduje również zasadnicze zaostrzenie dostępu do obywatelstwa. AfD chce, aby nawet przy bardzo dobrej integracji naturalizacja była możliwa najwcześniej po dziesięciu latach, sprzeciwia się co do zasady wielokrotnemu obywatelstwu i proponuje odejście od automatycznego nabywania obywatelstwa przez dzieci cudzoziemców urodzone w Niemczech. Zamiast roszczenia spełniającego ustawowe warunki partia preferuje uznaniową decyzję władz podejmowaną z punktu widzenia interesu państwa.
Realizacja tych zamierzeń napotkałaby ograniczenia konstytucyjne, europejskie i administracyjne. Rząd musiałby uwzględniać prawo azylowe, zasadę non-refoulement, prawo UE, kontrolę sądów oraz zdolność zawierania umów z państwami pochodzenia. Największa różnica między programem a praktyką nie dotyczyłaby więc samej woli zaostrzenia kursu, lecz skali działań, które dałoby się przeprowadzić bez zmiany konstytucji, traktatów lub zobowiązań międzynarodowych.
23. Jak AfD chce zmienić politykę Niemiec wobec Unii Europejskiej, euro, Rosji, Ukrainy i NATO?
AfD odrzuca przekształcanie Unii Europejskiej w państwo federalne i chce powrotu do luźniejszej wspólnoty suwerennych narodów. Jej program zakłada zastąpienie obecnej UE nową europejską wspólnotą gospodarczą i interesów, ograniczenie kompetencji instytucji unijnych, odrzucenie Zielonego Ładu oraz sprzeciw wobec unii transferowej i cyfrowego euro. Program podstawowy przewiduje, że jeżeli zasadnicza reforma okaże się niemożliwa, partia będzie dążyć do wyjścia Niemiec z UE lub uporządkowanego rozwiązania obecnej Unii, a w sprawie euro chce zakończenia obecnego systemu albo przeprowadzenia referendum.
W polityce wschodniej AfD postuluje zniesienie sankcji wobec Rosji, odbudowę relacji handlowych i naprawę gazociągów Nord Stream. Przyszłość Ukrainy widzi jako państwa neutralnego, pozostającego poza NATO i Unią Europejską, oraz sprzeciwia się dalszemu kursowi opartemu na pomocy wojskowej dla Kijowa. Byłoby to odwrócenie polityki rządu Merza, który podniósł relacje z Ukrainą do rangi partnerstwa strategicznego i przeznacza wielomiliardowe środki na jej obronę, o czym szerzej pisało „Wszystko co Najważniejsze”.
AfD nie postuluje natychmiastowego opuszczenia NATO, ale chce ograniczenia Sojuszu do obrony terytorium państw członkowskich i większej autonomii europejskiej. Jednocześnie sprzeciwia się wspólnej armii UE, chce wycofania obcych wojsk i broni jądrowej z Niemiec oraz wzmacniania Bundeswehry jako armii narodowej. Oznacza to połączenie postulatu silniejszych niemieckich sił zbrojnych z polityką bardziej sceptyczną wobec obecnego modelu transatlantyckiego i zdecydowanie bardziej przychylną odbudowie relacji z Moskwą.
24. Remilitaryzacja Niemiec rusza po dekadach. Co oznacza dla Niemiec, Europy i Polski?
Niemcy przechodzą od powojennej kultury strategicznej opartej na ograniczeniu roli siły do modelu, w którym armia, przemysł zbrojeniowy i odporność państwa stają się centralnymi elementami polityki. W 2025 r. zmieniono Ustawę Zasadniczą, wyłączając z ograniczeń hamulca zadłużenia wydatki obronne i bezpieczeństwa przekraczające 1 proc. PKB. W budżecie na 2026 r. na szeroko rozumiane wydatki obronne i bezpieczeństwa zapisano 100,9 mld euro .
Zmiana dotyczy nie tylko pieniędzy. Do 2035 r. Bundeswehra ma dysponować 260 tys. żołnierzy zawodowych i kontraktowych oraz 200 tys. rezerwistów, a nowy model służby wojskowej obejmuje obowiązkowe ankiety dla osiemnastoletnich mężczyzn, dobrowolne odpowiedzi kobiet i obowiązkową kwalifikację wojskową mężczyzn od lipca 2027 r. Jeżeli liczba ochotników okaże się niewystarczająca, Bundestag będzie mógł uruchomić pobór zależny od potrzeb.
Dla Europy silniejsza Bundeswehra oznacza większą zdolność odstraszania Rosji, wzmocnienie NATO i częściowe przejęcie ciężaru bezpieczeństwa od Stanów Zjednoczonych. Oznacza jednak również przesunięcie równowagi wewnątrz UE, wzrost politycznego znaczenia niemieckiego przemysłu zbrojeniowego i uzależnianie armii innych państw od niemieckich dostaw, części, serwisu oraz amunicji. „Wszystko co Najważniejsze” analizuje ten proces w tekstach „Niemcy się zbroją. Co to znaczy dla nas?”oraz „Niemiecki przemysł zbrojeniowy wchodzi w epokę wielkiej ekspansji”.
Dla Polski jest to jednocześnie szansa i wyzwanie. Silniejszy sojusznik zwiększa bezpieczeństwo wschodniej flanki, zwłaszcza jeśli niemieckie zdolności zostaną trwale osadzone w planach NATO, logistyce, obronie powietrznej i obecności na Litwie. Polska musi jednak dbać o własny przemysł, kontrolę nad kluczowymi technologiami i możliwość samodzielnego działania, ponieważ przewaga gospodarcza Niemiec może przełożyć się na dominację przy europejskich zamówieniach obronnych.
Najważniejsze pytanie polityczne dotyczy tego, kto będzie w przyszłości kontrolował odbudowywaną siłę. Jeżeli do władzy doszłaby partia chcąca zbliżenia z Rosją, ograniczenia pomocy Ukrainie i zmiany relacji z NATO, ten sam potencjał militarny mógłby zostać użyty do realizacji zupełnie innej strategii. Ten długofalowy problem przedstawia Mateusz MORAWIECKI w eseju „Powrót niemieckiej siły”.
25. Jak Unia Europejska zareaguje na przejęcie władzy w Niemczech przez AfD i co oznaczałoby to dla Polski?
Unia Europejska nie może karać państwa tylko za demokratyczny wybór określonej partii. Pierwszą reakcją na rząd AfD byłyby więc negocjacje, próba ustalenia jego faktycznych zamiarów oraz polityczna presja ze strony Francji, Polski, państw Beneluksu, krajów nordyckich i instytucji unijnych. Skala odpowiedzi zależałaby od tego, czy AfD ograniczyłaby się do twardej polityki migracyjnej i sporów kompetencyjnych, czy też podjęłaby działania naruszające prawo UE, niezależność sądów albo podstawowe wartości wspólnoty.
Komisja Europejska mogłaby wszczynać postępowania o naruszenie prawa i kierować sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE. W przypadku zagrożenia dla praworządności możliwe byłoby uruchomienie procedury z art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, która w najdalej idącym wariancie pozwala zawiesić część praw państwa, w tym prawo głosu w Radzie, lecz etap sankcyjny wymaga jednomyślności pozostałych członków. Mechanizm warunkowości pozwala natomiast wstrzymywać środki wtedy, gdy naruszenia praworządności odpowiednio bezpośrednio zagrażają interesom finansowym Unii.
W przypadku Niemiec narzędzia finansowe miałyby mniejszą siłę niż wobec państw będących dużymi beneficjentami netto budżetu UE. Znacznie poważniejsze byłyby reakcje rynków, przedsiębiorstw, rządów innych państw oraz niemieckich instytucji federalnych, w tym Bundesratu, Federalnego Trybunału Konstytucyjnego i sądów administracyjnych. Rząd AfD nie mógłby też szybko przeprowadzić wielu zmian konstytucyjnych bez większości dwóch trzecich w Bundestagu i Bundesracie.
Dla Polski część postulatów AfD, takich jak ograniczenie centralizacji UE czy zwiększenie znaczenia państw narodowych, mogłaby brzmieć zbieżnie z niektórymi polskimi stanowiskami. Znacznie poważniejsze byłyby jednak rozbieżności dotyczące Rosji, sankcji, Ukrainy, Nord Stream, obecności amerykańskiej w Europie i wiarygodności NATO. Polska musiałaby więc oddzielać możliwą współpracę w sprawach kompetencji UE lub migracji od fundamentalnego konfliktu interesów w polityce bezpieczeństwa.
Przejęcie władzy przez AfD zmieniłoby również układ sił w samej Unii. Niemcy przestałyby być filarem dotychczasowego kompromisu integracyjnego, francusko-niemiecki motor zostałby osłabiony, a państwa Europy Środkowej zyskałyby większe znaczenie przy budowaniu nowych koalicji. Warszawa potrzebowałaby wówczas jednocześnie silnych relacji dwustronnych z Berlinem, ścisłej współpracy z państwami nordyckimi, bałtyckimi i Francją oraz jeszcze mocniejszego zakotwiczenia bezpieczeństwa w NATO i relacjach ze Stanami Zjednoczonymi; punktem odniesienia dla obecnej polityki pozostaje deklaracja Friedricha Merza, że Niemcy potrzebują silnej Polski jako równego partnera: „Niemcy potrzebują silnej Polski jako równego partnera [Friedrich MERZ]”.
Wybory w Niemczech rozstrzygną zatem nie tylko o nazwisku następnego kanclerza. Zdecydują o tym, czy utrzyma się powojenny model koalicyjny, czy AfD przełamie izolację, jaki kierunek przyjmie największa gospodarka Europy i kto będzie kontrolował gwałtownie rosnący potencjał militarny państwa. Dla Polski będzie to jedno z najważniejszych europejskich rozstrzygnięć końca dekady.
Sebastian Nizio





