Francuzi coraz bardziej niezadowoleni z Macrona. Wybory 2027 coraz bliżej

Macron poparcie wybory Francja 2027

Na rok przed wyborami prezydenckimi we Francji najnowsze badanie IFOP-Endrix dla „L’Opinion” pokazuje polityczny krajobraz wyjątkowo trudny dla obozu władzy. Zaledwie 22 proc. Francuzów deklaruje zadowolenie z Emmanuela Macrona, co oznacza spadek o 1 punkt procentowy wobec badań z marca 2026 r. Jeszcze mocniejszy sygnał płynie z drugiej strony badania: 49 proc. Francuzów jest „bardzo niezadowolonych” z prezydenta, o 3 punkty więcej niż miesiąc wcześniej.

.Ten wynik nie jest jedynie zwykłym wahnięciem popularności urzędującego prezydenta. W 2027 roku Emmanuel Macron nie będzie mógł kandydować po raz trzeci z rzędu, ale jego dziedzictwo stanie się jednym z głównych tematów kampanii. Na łamach „Wszystko co Najważniejsze„ analizowaliśmy: po raz pierwszy od lat w wyścigu nie weźmie udziału Macron, a francuska scena polityczna ulega głębokiej przebudowie.

Macron ma tylko 22 proc. poparcia. Francja rok przed wyborami 2027

Według badania IFOP-Endrix dla „L’Opinion” spadek notowań Emmanuela Macrona dokonuje się w szczególnie napiętym kontekście międzynarodowym, naznaczonym konfliktem w Iranie, oraz w atmosferze społecznego niezadowolenia wywołanego wzrostem cen paliw. To właśnie ceny paliw są najważniejszym tematem rozmów Francuzów w tym tygodniu: wskazuje je 67 proc. badanych. Kolejne miejsca zajmują negocjacje dotyczące zawieszenia broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, o których mówi 50 proc. respondentów, oraz powrót Céline Dion na scenę jesienią 2026 roku, wskazywany przez 49 proc.

Najwyższe poparcie Macron utrzymuje nadal we własnej bazie wyborczej, gdzie zadowolenie z prezydenta deklaruje 88 proc. badanych. Jednocześnie najwidoczniejszy wzrost poparcia odnotowano wśród sympatyków ekologów, o 8 punktów w porównaniu z marcem. Jednak ten ruch nie zmienia zasadniczego obrazu: poza twardym rdzeniem prezydenckiego elektoratu dominuje zmęczenie i niezadowolenie.

Macron słabnie, Lecornu traci jeszcze szybciej

Jeszcze wyraźniej traci premier Sébastien Lecornu. Zadowolenie z jego pracy deklaruje 32 proc. Francuzów, co oznacza spadek o 4 punkty wobec marca. Badanie wskazuje, że na jego ocenę wpływa słaba widoczność w życiu politycznym, wzrost cen paliw oraz obawy wobec rządowego przekazu o konieczności utrzymania dyscypliny budżetowej mimo presji na siłę nabywczą obywateli. W elektoracie prezydenta premier ma 87 proc. zadowolonych, a wśród sympatyków Republikanów jego notowania wzrosły o 7 punktów. Równocześnie wśród sympatyków Zjednoczenia Narodowego niezadowolenie z premiera wzrosło o 3 punkty.

Scheda po Macronie staje się coraz cięższa

Najważniejsze pytanie nie brzmi już tylko, jak nisko może spaść popularność Macrona, ale kto będzie w stanie przejąć jego polityczną schedę. Z analiz publikowanych we „Wszystko co Najważniejsze” wynika, że Francja wchodzi w walkę o sukcesję po Emmanuelu Macronie, a głównymi postaciami tej rywalizacji stają się Gabriel Attal, Édouard Philippe, Bruno Retailleau, Jean-Luc Mélenchon i Jordan Bardella.

Dla kandydatów centrum problem jest podwójny. Z jednej strony muszą dziedziczyć część elektoratu Macrona, który nadal istnieje i pozostaje zdyscyplinowany. Z drugiej strony muszą odsunąć się od bilansu prezydentury ocenianej przez dużą część Francuzów krytycznie. Édouard Philippe próbuje przedstawiać się jako polityk stabilności i rozsądku. Gabriel Attal stawia na dynamikę, młodość i próbę pokazania, że nie jest tylko „dzieckiem Macrona”. „Wszystko co Najważniejsze” opisywało Attala jako jednego z głównych polityków pokolenia macronizmu, który oficjalnie ogłosił start w wyborach prezydenckich 2027.

W przypadku Philippe’a sytuacja jest bardziej złożona. Z jednej strony pozostaje on jednym z najpoważniejszych kandydatów centrum i potencjalnie najsilniejszym kandydatem drugiej tury. Z drugiej strony ostatnie teksty „Wszystko co Najważniejsze” wskazywały, że śledztwo dotyczące mera Hawru może przyspieszyć walkę o sukcesję po Macronie i osłabić spójność obozu centrowego.

Bardella korzysta ze słabości centrum

Niskie notowania Macrona i spadek popularności premiera są dobrą wiadomością przede wszystkim dla Zjednoczenia Narodowego. Wszystko co Najważniejsze pisało, że sondaże przed wyborami 2027 pokazują dominację obozu RN, a Jordan Bardella osiąga w badaniach od 34 do 35 proc. poparcia, wyprzedzając Marine Le Pen, która uzyskuje od 32 do 33 proc.

W innym badaniu przywoływanym przez „Wszystko co Najważniejsze” Jordan Bardella osiągał nawet 38 proc. w pierwszej turze, co potwierdzałoby dużą przewagę prawicy w początkowej fazie rywalizacji.

Nie oznacza to jednak automatycznie zwycięstwa Bardelli. W systemie dwuturowym najważniejsze jest nie tylko wejście do drugiej tury, ale zdolność zbudowania większości poza własnym elektoratem. Analizy publikowane na „Wszystko co Najważniejsze” podkreślały, że lider pierwszej tury może przegrać, jeśli w drugiej turze nie zdoła poszerzyć poparcia. W tym scenariuszu najczęściej wskazywanym kandydatem zdolnym pokonać Bardellę pozostaje Édouard Philippe.

Rok przed wyborami Francja wygląda jak kraj bez centrum ciężkości

Badanie IFOP-Endrix dla „L’Opinion” pokazuje więc coś więcej niż spadek popularności prezydenta i premiera. Pokazuje kraj, w którym władza formalnie nadal należy do obozu Macrona, ale polityczna energia przesuwa się gdzie indziej. Jedni szukają następcy w centrum, drudzy w narodowej prawicy, inni w radykalnej lewicy Jean-Luka Mélenchona. „Wszystko co Najważniejsze” pisało, że wybory 2027 mogą być najbardziej nieprzewidywalne od dekad, a ich wynik może rozstrzygnąć się różnicą kilku punktów procentowych.

Dla Macrona największym problemem jest to, że nie może już sam obronić własnego dziedzictwa w urnach. Dla jego potencjalnych spadkobierców największym problemem jest to, że muszą nieść dziedzictwo prezydenta, którego zadowalająco ocenia dziś tylko 22 proc. Francuzów. Dla Bardelli i Marine Le Pen to otwarcie politycznej przestrzeni. Dla Philippe’a i Attala — wyścig z czasem. Dla Francji — początek kampanii, w której najważniejszym pytaniem będzie nie tylko, kto zastąpi Macrona, ale czy ktokolwiek będzie jeszcze chciał dziedziczyć macronizm.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 maja 2026