Prof. Michał KLEIBER: Scenariusz quasi optymistyczny dla Polski, Europy i świata

Scenariusz quasi optymistyczny dla Polski, Europy i świata

Photo of Prof. Michał KLEIBER

Prof. Michał KLEIBER

Redaktor naczelny "Wszystko Co Najważniejsze". Profesor zwyczajny w Polskiej Akademii Nauk. Prezes PAN 2007-2015, minister nauki i informatyzacji 2001-2005, w latach 2006–2010 doradca społeczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przewodniczący Polskiego Komitetu ds. UNESCO. Kawaler Orderu Orła Białego.

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Najważniejszym problemem dotyczącym całego świata jest daleko idące złagodzenie niebezpieczeństw związanych z zagrożeniami militarnymi i paramilitarnymi. Rozwiązania nie mogą dotyczyć jedynie poszczególnych państw, ponieważ walka z terroryzmem, międzynarodowymi mafiami czy szerzeniem się fake newsów wymaga wspólnego działania – pisze prof. Michał KLEIBER

.Światu nigdy nie brakowało problemów, ale współczesne zagrożenia są wyjątkowo złożone i stały się źródłem niezwykle poważnych i trudnych do przewidzenia kłopotów. W wielu dziedzinach życia powszechna stała się strategiczna niepewność.

Powodem tego jest niespotykana w przeszłości dynamika zachodzących zmian oraz nakładanie się na siebie wielu kryzysów, takich jak trwające na świecie poważne konflikty nierokujące nadziei na szybkie zakończenie, powodujące zakłócenia w globalnym politycznym porządku oraz prowadzące do niespodziewanych międzypaństwowych uzależnień łamiących dotychczasowe porozumienia, trwające, a często nawet zwiększające się społeczne nierówności między państwami i wewnątrz wielu państw, masowe migracje, stagnacja gospodarcza, powszechne wysokie i rosnące zadłużenia państw, konsekwencje zmian klimatycznych. Problemy te opisywane są w mediach codziennie, ale nawet na nich trudności się nie kończą – takie sprawy jak np. konsekwencje zmian demograficznych czy bezpieczeństwo żywnościowe także mają wpływ na funkcjonowanie świata, a są rzadziej nagłaśniane.

Podkreślmy, że powyższe problemy w znacznym stopniu wzmacniają się nawzajem, powodując, że sytuacja wymyka się spod kontroli dotychczasowej polityki. Wymieńmy parę przewidywanych zmian, które jak się wydaje, będą mieć zasadniczy wpływ na świat w ciągu najbliższej dekady. Ich przebieg skutkować będzie oczywiście różnymi scenariuszami nadchodzącej przyszłości. Kierując się przekonaniem o znaczeniu dla naszej wspólnej przyszłości wiarą w częściowo przynajmniej pozytywny scenariusz, taki właśnie charakter spróbujemy nadać konkluzjom tego tekstu.

Omówienie sytuacji dotyczącej całego świata zacznijmy od sprawy mającej na pewno bardzo istotne konsekwencje. Chiny mogą prześcignąć USA pod względem gospodarczym i mocarstwa te będą zapewne ostro rywalizować o dominację w świecie podzielonym na bloki wspieranych przez nie państw. W kontekście wpływu na globalne wydarzenia scenariusz świata wielobiegunowego jest wprawdzie także możliwy, ale wydaje się dzisiaj mniej prawdopodobny. USA zostaną zapewne głównym mocarstwem militarnym, ale w wielu obszarach życia dominacja Chin będzie miała dla świata olbrzymie znaczenie.

.Bez wątpienia zwiększać się będzie rola krajów tzw. Globalnego Południa, czyli państw słabiej uprzemysłowionych i często doświadczających skutków dawnego kolonializmu. Kraje te w większości popierać będą Chiny jako światowego lidera i poza działaniami na rzecz własnego rozwoju mieć będą w ten sposób rosnący wpływ na globalną politykę. O poparcie w państwach Azji Południowej i Afryki oprócz Chin starać się będzie stale również Rosja, licząc, że pomoże to jej w uniknięciu międzynarodowej izolacji narastającej wobec powszechnie coraz bardziej krytycznego stosunku do prób jej mocarstwowych działań, na Ukrainie w szczególności.

Olbrzymie znaczenie dla światowego porządku będzie oczywiście miała dalsza polityka Chin względem Tajwanu. W kontekście obecnych i narastających globalnych zagrożeń można chyba zaryzykować stwierdzenie, że NATO przetrwa najbliższą dekadę, odgrywając nadal główną rolę w zapewnianiu światowego bezpieczeństwa, podlegać jednak będzie niestety zmianom zmniejszającym jego dzisiejsze globalne znaczenie, głównie wskutek zredukowania roli odgrywanej w Sojuszu przez Stany Zjednoczone.

O problemie tego rodzaju, na szczęście w sprawie niemającej bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo, świadczyć może sytuacja w ONZ-owskiej organizacji UNESCO, doświadczającej aktualnie dużych kłopotów po powtórnej już decyzji prezydenta USA o rezygnacji tego państwa z członkostwa.

Zmniejszające się znaczenie NATO byłoby tym groźniejsze, że zwiększać się będzie zapewne liczba państw dysponujących bronią jądrową, w tym o takie państwa jak Iran czy Korea Północna, choć także parę państw należących do NATO. Proliferacja tej broni nie doprowadzi wprawdzie w najbliższych latach do jej użycia, mieć jednak będzie istotne znaczenie w najróżniejszych negocjacjach wobec obecnej słabości układów o zakazie rozpowszechniania broni jądrowej. Wojny na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie zakończą się, miejmy nadzieję, już niebawem pokojowym zawieszeniem broni, ale będzie to sytuacja nietrwała, pełna najróżniejszych prowokacji i gróźb odpowiednio ze strony Rosji czy Iranu i Izraela.

.Nie można też zapominać o politycznym chaosie w wielu państwach Afryki, Ameryki Południowej, Ameryki Łacińskiej i Azji, powodowanym głównie polityczną niestabilnością, wynikającą z utrzymujących się nierówności społecznych, i autorytaryzmem polityki.

Trwać będą na świecie rozwój i wdrożenia nowych technologii, a sztucznej inteligencji w szczególności, co przyniesie zarówno pozytywne, jak i negatywne konsekwencje dla ludzi. Podstawową wadą będą coraz szersze zastosowania AI w propagandzie politycznej i mediach społecznościowych, podważające funkcjonowanie demokratycznych państw i zagrażające zgodnemu działaniu organizacji międzynarodowych. Wzrośnie znaczenie kryptowalut, zagrażając pozycji dolara jako waluty pierwszego wyboru. A to będzie miało istotny wpływ na gospodarkę światową i tradycyjne banki poprzez zmianę sposobu transferu wartości, generowanie nowych inwestycji kapitałowych oraz wymuszanie zmian prawno-podatkowych. O innych globalnych wydarzeniach politycznych powiemy niżej w kontekście opisu przyszłości Europy.

Wszystkie wymienione wyżej trendy będą mieć oczywiście wpływ na Europę i Unię Europejską. Unijne realia pogarszać będzie fakt, iż organizacja ta stała się w wielu aspektach niestabilna, znajdując się przed wręcz niemożliwą do przewidzenia swoją przyszłością ze względu na trwające spory.

Sytuacja stała się na tyle skomplikowana, że nikt dzisiaj nie potrafi wiarygodnie przewidzieć, co zdarzy się na naszym kontynencie w ciągu najbliższych lat. Możliwe, lecz niekiedy niestety fatalne scenariusze unijnej przyszłości mogą mieć całkowicie różną naturę. By zapobiec tym najgorszym wariantom, niezbędne jest dzisiaj kreślenie możliwych trajektorii rozwoju wydarzeń w nadchodzących latach i podejmowanie próby zidentyfikowania najwłaściwszych wyborów. Na temat unijnych problemów napisano ostatnio dziesiątki artykułów. W zdecydowanej większości z nich rozpatrywano jednak ewentualne zmiany w unijnych działaniach w okresie dwu czy trzech najbliższych lat. Spróbujmy więc spojrzeć na to, uwzględniając dłuższy okres, co najmniej dekady, i scharakteryzować możliwą Unię roku 2035.

Zacznijmy od scenariusza najgorszego. Jego istotą byłyby niekorzystne uwarunkowania zarówno globalne, jak i wewnątrzunijne. W ramach tego scenariusza USA przesunęłyby główne swe wojskowe siły z Europy do Azji i de facto przestałyby bronić Europy, może także w ogóle wycofując się z NATO, Rosja zmusiłaby Ukrainę do zawieszenia broni na swych warunkach, instalując w Kijowie rząd całkowicie od niej zależny, a w wyniku braku koordynacji działań państw unijnych i załamania się ich wiarygodności w sprawach bezpieczeństwa cała Europa, a w szczególności jej wschodnia część stałaby się obszarem nękanym rosyjskimi groźbami.

Dodatkowym elementem w rozwoju unijnej sytuacji byłyby z pewnością niekorzystne konsekwencje możliwej w nadchodzących latach, wspomnianej wyżej ostrej globalnej rywalizacji Stanów Zjednoczonych i Chin, które to mocarstwa aktywnie starałyby się o dominację w Europie. Próby chińskiej dominacji widzimy w Unii już dzisiaj – gospodarcza ekspansja Chin uderza w technologiczny i przemysłowy potencjał Unii, m.in. w motoryzację, przemysł maszynowy, chemię czy zielone technologie. Bez przeciwstawienia się tym działaniom Unia jako całość przestałaby mieć poważne globalne znaczenie, wspólny rynek rozpadłby się na konkurujące ze sobą bloki generujące stałe handlowe problemy, a społeczeństwa poszczególnych państw stałyby się podatne na przeróżne ataki hybrydowe, nieskutecznie zwalczane przez zarówno Unię, jak i NATO. Zagrożenia bezpieczeństwa i problemy gospodarcze generowałyby w unijnych państwach głęboką polityczną polaryzację. Gospodarka byłaby niekonkurencyjna, inwestycje byłyby niskie, a koszty energii wysokie. Nieco korzystniejszą wersją tego scenariusza byłaby sytuacja, w której zagrożenia byłyby wprawdzie podobnie powodowane przez rosyjską politykę i próby dominacji gospodarczej mocarstw, ale NATO angażowałoby się w aktywne działania odstraszające Rosję, a państwa Unii raczej konsolidowałyby swe działania, niż polaryzowały swoje stanowiska, oraz koncentrowałyby się na budowie wspólnej odporności na zagrożenia, nawet jeśli byłoby to kosztem innych spraw ważnych dla funkcjonowania Unii.

Istnieje także zdecydowanie pozytywny scenariusz. Zgodnie z wieloma formułowanymi propozycjami zmian w unijnej polityce możliwa jest przyszłość Unii silnej, zarówno gospodarczo, jak i w zakresie bezpieczeństwa. Wspólnotowy potencjał uczyniłby z Unii globalne mocarstwo i ważny filar NATO, którego siła stałaby się kluczem do utrzymywania pokoju na Ukrainie i w innych państwach sąsiadujących z Rosją. Zapewniłby także harmonijne wykorzystywanie możliwości współpracy nie tylko ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami, ale też z innymi ważnymi partnerami, takimi jak Indie, Kanada, Japonia, Australia, czy z państwami należącymi do organizacji ASEAN i MERCOSUR. Przemyślane wspólnotowe regulacje i wsparcie umożliwiałyby tworzenie globalnie konkurencyjnych innowacji w kluczowych technologiach. Ważnym elementem byłyby z pewnością relacje Unii z Wielką Brytanią. Mimo że większość Brytyjczyków żałuje dzisiaj brexitu i chciałoby wrócić do Unii, to myślą oni nie o tej obecnej Unii, ale znacznie lepiej funkcjonującej. Nie należy więc zakładać, że w nadchodzących latach państwo to formalnie powróci do Unii, uprawnione są jednak nadzieje, że jego współpraca ze Wspólnotą będzie szeroka i bardzo owocna. Warunkiem jest jednak zasadnicza poprawa funkcjonowania Unii, dzisiaj oczekiwana przez większość obywateli państw unijnych. Poprawa wymagająca dalekosiężnych decyzji politycznych, uwzględniających dotychczasowe doświadczenia oraz stanowiska wielu społeczeństw państw członkowskich.

Biorąc pod uwagę historyczne, kulturowe i naukowe znaczenie Europy dla świata oraz poziom wykształcenia i ambicje jej dzisiejszych społeczeństw, załóżmy, że w nadchodzącej dekadzie realizowany będzie właśnie powyższy, pozytywny scenariusz jej przyszłości. Co musi się stać, aby właśnie taki scenariusz się spełnił? Kluczowym aspektem zmian powinny być mądre zrównoważenie unijnych sektorów bezpieczeństwa, wspólnego, ale nieprzeregulowanego rynku, tworzenie partnerstw na rzecz silnej globalnej pozycji Unii, a także wsparcie dla nauki i innowacyjności, szczególnie w szerokim kontekście technologii cyfrowych, oraz troska o zdrowie publiczne. Wszystko to zawsze jednak z jednoczesnym zachowaniem suwerenności państw członkowskich w obszarach takich jak systemy prawne, a w tym traktatowe wymogi praworządności tworzące najróżniejsze możliwości interpretacyjne, struktura państwowych budżetów, polityka klimatyczna i migracyjna czy ochrona istniejących tradycji stanowiących ważny element społecznej spójności i obywatelskiej tożsamości.

Nieodzowna będzie poprawa funkcjonowania organów unijnych, ponieważ wyłonione bez odpowiedniej demokratycznej legitymizacji unijne elity polityczne nie potrafią właściwie odczytywać poglądów obywateli poszczególnych państw członkowskich, co skutkuje brakiem wiarygodności podejmowanych decyzji. Wspólnym mianownikiem powinno być nowoczesne rozumienie kwestii bezpieczeństwa – militarnego, gospodarczego, społecznego i zdrowotnego. Takie rozumienie bezpieczeństwa wynika już dzisiaj ze zmian w sposobie postrzegania przez nas rzeczywistości, coraz silniej zależnej od współpracy międzynarodowej i zdominowanej przez nowe technologie, pełnej społecznych nierówności i zagrożeń zdrowotnych.

Niezwykle ważne jest sygnalizowane od dawna przez coraz liczniejsze grupy ekspertów skuteczne rozwiązywanie problemów z innowacyjnością i w konsekwencji z konkurencyjnością unijnych firm w globalnym kontekście rozwoju społeczno-gospodarczego. Bez daleko idących udoskonaleń w obrębie prorozwojowych sektorów Unia Europejska będzie coraz wyraźniej przegrywać globalną rywalizację gospodarczą, co szczególnie uwidoczni się w zestawieniu ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami. Nie ma bowiem pewniejszego gwaranta stabilnego, długoterminowego wzrostu gospodarczego, przynoszącego trwale rosnący dobrostan obywateli państw i całych regionów, od aktywnego stawiania na rozwój innowacyjnych usług i produktów zapewniających globalną konkurencyjność.

.Unia musi za wszelką cenę unikać scenariusza, w ramach którego staje się jedynie zapleczem dla światowych gigantów gospodarczych. Unowocześnienie myślenia o przyszłości gospodarki i sposobach wspierania jej rozwoju jest wielkim wyzwaniem stojącym przed Unią. Liczne fakty, np. takie jak to, że wśród 100 najcenniejszych firm na świecie tylko 14 stworzonych zostało w państwach UE, a Unia nie jest de facto liderem w żadnej z dziedzin nowych technologii, jednoznacznie wskazują, że mamy tu bardzo wiele do zrobienia.  

Należy przywiązywać wagę do zróżnicowania w niektórych sprawach poglądów państw unijnych wobec faktu, że istotny obszar zgodności jest kluczem do osiągania wspólnych, ambitnych, prorozwojowych celów. Politycy muszą wreszcie usunąć dzisiejsze przeregulowanie unijnej gospodarki, skutkujące niższą zdolnością do wdrażania przez firmy technologicznych nowości, i wspierać wydatki na sektory o największym globalnym potencjale. Rynkowe regulacje są oczywiście niezbędne, ale muszą być wprowadzane w sposób sprzyjający rozwojowi innowacyjnych technologii oraz integracji rynku. Muszą także stymulować transfer wiedzy między nauką a biznesem.

Zwiększyć należy sumaryczne wydatki na badania i rozwój, aby generowało to naturalną synergię działań państw członkowskich, niezbędną w rywalizacji z wielkimi państwami świata, a USA i Chinami w szczególności. Niestety, nakłady na badania i rozwój są w UE relatywnie niskie i wynoszą obecnie ok. 2,4 proc. unijnego PKB, a Polska z wartością ok. 1,5 proc. jest w tej dziedzinie ciągle jednym z outsiderów. Wskaźniki te wystarczy porównać z nakładami w USA, przekraczającymi poziom 3,5 proc., w Chinach 2,7 proc., w Korei Południowej 5,0 proc. czy w Japonii 3,4 proc., aby dostrzec poważny problem z docenianiem przez państwa Unii znaczenia badań dla rozwoju.

Musimy pamiętać, że Europa jest dzisiaj zależna od innych państw właściwie w każdym kluczowym sektorze technologicznym. To niebezpieczne w czasie, gdy technologie cyfrowe stały się jednym z głównych narzędzi rywalizacji państw i nie są wyłącznie elementami rynku. Tworzą bowiem infrastrukturę strategiczną, bez której trudno mówić o odporności państwa, bezpieczeństwie danych, samodzielności biznesu czy suwerenności cyfrowej.

Europa nie nadąża za skalą zagrożeń, które nadchodzą ze strony państw takich jak Rosja, Chiny, Iran czy Korea Północna, posiadających coraz bardziej zaawansowane zdolności cybernetyczne i prowadzących operacje poza własnymi granicami. A do tego dochodzą grupy przestępcze, które coraz sprawniej korzystają z innowacyjnych narzędzi, oraz aktywiści polityczni i ideologiczni. Ci ostatni mogą atakować firmy lub instytucje z powodów związanych z konkretnymi sprawami, na przykład migracyjnymi czy środowiskowymi.

Mówiąc krótko, Europa musi przestać traktować technologię wyłącznie jako obszar regulacji i rynek zakupowy i zacząć prowadzić politykę pozwalającą rozwijać się lokalnym firmom, przyciągać kapitał, tworzyć i zatrzymywać ludzkie kompetencje, budować produkty zdolne do globalnej konkurencji. Dominujące już dzisiaj i z pewnością jeszcze silniej w najbliższych latach trendy technologiczne jednoznacznie wskazują na wspieranie działań przekładających się na budowę innowacyjnych technologii jako absolutnie kluczowy element tworzenia firm globalnie konkurencyjnych. Do trendów tych zaliczyć można wdrożenia sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwo, internet rzeczy, zastosowania tzw. wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości, robotykę, technologie kosmiczne, biomedycynę i bioinżynierię, militarne zastosowania nowych technologii, odpowiedź na potrzeby zielonej gospodarki czy rosnącą złożoność coraz bardziej holistycznych systemów innowacyjnych.

.Na podkreślenie zasługuje ważny dzisiaj fakt, iż szybki rozwój innowacyjnej gospodarki ma olbrzymie znaczenie dla naszego bezpieczeństwa, stanowiąc dodatkowy argument na rzecz podjęcia zdecydowanych działań na rzecz poprawy konkurencyjności gospodarki. W kontekście istotnych dla gospodarczego rozwoju, wymienionych wyżej technologii prawdziwie niepokojące jest bardzo niskie w Europie finansowanie zastosowań wykorzystujących sztuczną inteligencję. Tegoroczne inwestycje w tym obszarze szacowane są w USA na 100 mld dolarów i szybko rosną, podczas gdy w Unii jest to – niełatwo w to uwierzyć – kilkunastokrotnie mniej. Podobnie jest z technologiami kosmicznymi – rządowe instytucje w USA mają roczny budżet na rozwój tych technologii na poziomie ok. 65 mld dolarów, w Chinach jest to 12 mld dolarów, a UE ma do dyspozycji niecałe 10 mld dolarów.

Pisząc o innowacyjnym rozwoju Unii, warto pamiętać, że Unia Europejska to wspólnota 27 państw członkowskich, które z jednej strony współpracują, ale z drugiej ze sobą konkurują, a to utrudnia wspólnotowe działania i budowę własnego przeciwdziałającego rynkowemu rozdrobnieniu ekosystemu technologicznego i wymaga wielu przemyślanych decyzji politycznych. Inicjatywy na rzecz pomyślnej przyszłości Unii i naszej w niej roli muszą stać się stałym elementem publicznej refleksji, inspirującej działania dyplomatyczne i gospodarcze. Jesteśmy dzisiaj w kluczowym momencie budowania nowego porządku na świecie, w którym wspólnotowa idea Europy ciągle ma szansę na odegranie niezwykle ważnej roli.

Nie trzeba specjalnie podkreślać znaczenia sytuacji w Unii dla przyszłości naszego kraju. Jak więc na unijnym tle czekających Europę problemów w nadchodzącej dekadzie wyglądać będzie Polska?

Nasz stabilny w ostatnich latach rozwój gospodarczy oraz dobre relacje z USA, a także polityczne i gospodarcze trudności wielu europejskich państw, w tym Niemiec i Francji, tworzą dla nas wyjątkową szansę na wzmocnienie naszej pozycji w Unii i zwiększenie naszego wpływu na jej działania. Musimy koniecznie pamiętać, że kraje osiągają status liderów, gdy potrafią czerpać korzyści płynące z realizacji najważniejszych procesów gospodarczych. W naszym kraju dotyczy to z pewnością przemysłu obronnego, w tym cyberbezpieczeństwa, przemyślanej transformacji energetycznej i rozwoju nowych technologii. Istotne jest, aby jak najwięcej działań w tych obszarach zlokalizowanych było w Polsce. Nie możemy tej szansy zaprzepaścić i powinniśmy aktywnie szukać partnerów do pracy nad udoskonaleniem funkcjonowania UE z jednej strony, a wzmacniać konkurencyjność własnej gospodarki i jej odporności na kryzysy z drugiej.

Niewątpliwie korzyści z podejmowanych w tym zakresie przedsięwzięć przynieść może współpraca w ramach porozumienia 12 państw Trójmorza, ale także odnowienie na nowych zasadach działań Trójkąta Weimarskiego. Musimy pamiętać, że Niemcy i Francja to odpowiednio 25 i 17 proc. unijnego PKB, Polska stanowi dla Niemiec piąty rynek zbytu, większy niż Włochy czy Wielka Brytania, a eksport tego państwa do Polski jest trzykrotnie większy niż do Rosji. Z kolei dla Niemiec jesteśmy czwartym największym eksporterem, wyprzedzając nawet Francję. Te dane i choćby rzut oka na mapę Europy jasno ukazują potencjał państw Trójkąta i znaczenie współpracy w jego ramach.

Bez unormowania stosunków z Unią i z najsilniejszymi państwami członkowskimi Polska nie będzie w stanie wykorzystać kluczowych dla naszej przyszłości możliwości stania się głównym europejskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i jednym z liderów unijnej polityki. A wśród wielu celów łatwiejszych do osiągnięcia przy naszej silniejszej pozycji byłyby też tak trudne, jak np. podjęcie przez Niemcy rozmów na temat zadośćuczynienia za nasze olbrzymie straty z czasów II wojny światowej czy udzielanie wsparcia we wdrażaniu zgodnych z wymogami obecnych czasów, na nowo przemyślanych zasad współpracy z państwami sąsiadującymi ze Wspólnotą, w szczególności dotyczących być może nieodległej w czasie pełnej bądź częściowej unijnej akcesji Ukrainy. Zgodne inicjatywy na rzecz pomyślnej przyszłości Unii i naszej w niej roli muszą stać się stałym elementem publicznej refleksji, inspirującej działania dyplomatyczne i gospodarcze. Jesteśmy dzisiaj w decydującym momencie budowania nowego porządku na świecie, w którym wspólnotowa idea Europy oraz nasz kraj w jej ramach mają do odegrania ważną rolę.

Zgodnie z naszymi ambicjami Polska musi kontynuować głęboką transformację, niezbędną dla utrzymania międzynarodowej pozycji politycznej i rozwoju gospodarki utrwalającego nasze miejsce w czołówce największych gospodarek jako członka formacji G20. A także zapobiegać gwałtownemu starzeniu się społeczeństwa i wyzwaniom dotyczącym nieprzemyślanej zielonej transformacji, szczególnie tym narzucanym przez organizacje międzynarodowe.

Aby utrzymać wzrost, Polska musi przekształcić swe rozwijające się na dotychczasowych zasadach działania na gospodarkę technologiczną. Wykorzystać w tym celu trzeba istniejący duży potencjał innowacyjny w obszarach takich jak bezpieczeństwo zastosowań AI i sieci komputerowych czy obrona przed atakami ze strony komputerów kwantowych. Musimy pamiętać, że wpływający negatywnie na decyzje polityczne brak społecznego zrozumienia znaczenia innowacji dla rozwoju wymaga prowadzenia w naszym kraju konsekwentnej promocji światowych osiągnięć technologicznych i potencjału własnych firm w tym zakresie.

Prognozy pokazują, że najbliższe dziesięciolecie będzie dla Polski czasem „być albo nie być” w europejskiej lidze najbardziej rozwiniętych i innowacyjnych państw. Trzeba także podkreślić, że na budżet naszego kraju znaczący wpływ mieć będzie geopolityka, w ramach której utrzymanie jednego z najwyższych wskaźników finansowania armii w NATO jest obecnie jednym z głównych filarów wschodniej flanki. Ważna będzie ponadto kontynuacja polityki energetycznej z wdrażaniem elektrowni jądrowych w szczególności.

Wyzwaniem będzie załagodzenie problemów z demografią i rynkiem pracy. Według danych GUS populacja kraju pod koniec nadchodzącej dekady liczyć będzie mniej niż 36 milionów, a w dodatku co trzeci Polak przekroczy próg 65. roku życia. Zmniejszone zasoby siły roboczej zmuszać będą gospodarkę do zwiększonej automatyzacji oraz zapewnienia skutecznej polityki integracyjnej dla odpowiednio selekcjonowanych imigrantów.

.W podsumowaniu powiedzmy, że z bieżącej perspektywy najważniejszym problemem dotyczącym całego świata jest daleko idące złagodzenie niebezpieczeństw związanych z zagrożeniami militarnymi i paramilitarnymi. Rozwiązania nie mogą dotyczyć jedynie poszczególnych państw, ponieważ walka z terroryzmem, międzynarodowymi mafiami czy szerzeniem się fake newsów wymaga wspólnego działania. Trudnościami są tu brak spójnego światowego ładu wynikający ze skomplikowanych zaszłości historycznych oraz wielkich i ciągle rosnących nierówności społecznych. Niestety, żadna z obecnie funkcjonujących nie tylko w teorii, ale także w praktyce koncepcji społecznego i gospodarczego rozwoju nie tworzy wystarczającego instrumentarium do rozwiązywania istniejących problemów. Świat jest w dodatku nazbyt zróżnicowany politycznie, ekonomicznie i kulturowo, aby stosować wspólne teorie pozwalające pokonywać istniejące trudności, choć takie koncepcje się pojawiają. W sprawach społeczno-gospodarczych taką propozycją jest na przykład połączenie modelu neoliberalnego z keynesowskim, zwane ordoliberalizmem. Ze względu jednak na trwałe kulturowe zróżnicowanie świata współżycie wszystkich społeczeństw wydaje się wymagać w działaniach daleko idącej tolerancji, ponieważ bez tego zwalczanie globalnych zagrożeń skazane jest na porażkę.

Mimo wielu opisanych problemów intencją tego artykułu nie jest kreślenie pesymistycznych wizji naszej przyszłości. Istnieją cechy otaczającej nas rzeczywistości, które mimo wszystko pozwalają ciągle mieć nadzieję na pomyślną przyszłość. Trzeba wierzyć, że w najbliższych latach ludzkość znajdzie dość mądrości, aby pozytywnie zmienić istniejący stan rzeczy – kontynuacja obecnej sytuacji byłaby zwiastunem kłopotów o skali trudnej do przewidzenia.

Michał Kleiber

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 lipca 2026