Co pozostanie po epoce Macrona?

Co pozostanie po epoce Macrona

Epoka Emmanuela Macrona miała być momentem odrodzenia Francji. Gdy w 2017 r. trzydziestodziewięcioletni były minister gospodarki wchodził do Pałacu Elizejskiego, wielu widziało w nim polityka zdolnego zatrzymać rozpad francuskiego centrum politycznego, odbudować zaufanie do elit i przywrócić Francji miejsce w centrum europejskiej historii. Macron miał być symbolem nowoczesności, energii, europejskiego optymizmu i nowej generacji politycznej. Dziś jednak coraz częściej pojawia się pytanie, co właściwie pozostanie po epoce Macrona.

.Wybory prezydenckie we Francji w 2027 r. będą bowiem nie tylko walką o przyszłość Republiki, ale również wielkim bilansem siedmiu lat macronizmu. Coraz więcej Francuzów ma poczucie, że kończy się pewna epoka polityczna i kulturowa. Nie chodzi wyłącznie o odejście jednego prezydenta. Chodzi o możliwy koniec całego modelu Francji budowanego po kryzysie tradycyjnych partii republikańskich.

To właśnie dlatego kampania przed wyborami prezydenckimi 2027 będzie tak brutalna. Francuzi coraz mocniej rozumieją, że wybory nie zdecydują wyłącznie o nowym lokatorze Pałacu Elizejskiego. Zdecydują również o tym, czy Francja będzie kontynuowała model liberalno-technokratyczny symbolizowany przez Macrona, czy też wejdzie w zupełnie nową epokę polityczną.

Emmanuel Macron i idea nowoczesnej Francji

Emmanuel Macron od początku swojej prezydentury próbował przedstawiać siebie jako polityka zdolnego pogodzić francuską tradycję państwową z realiami XXI wieku. W tekstach publikowanych na „Wszystko co Najważniejsze” bardzo wyraźnie widać, że Macron postrzegał Francję jako państwo nadal posiadające wyjątkową misję historyczną.

W swoim tekście „Moja Francja” Macron opisuje Republikę jako projekt oparty na ambicji, kulturze, uniwersalizmie i europejskim przywództwie. W jego wizji Francja nadal ma być mocarstwem politycznym i intelektualnym zdolnym wpływać na przyszłość Europy i Zachodu.

Macron bardzo mocno wierzył, że możliwe jest utrzymanie francuskiego modelu republikańskiego w epoce globalizacji. Problem polega jednak na tym, że coraz większa część społeczeństwa zaczęła odbierać ten projekt jako coraz bardziej odległy od codziennego doświadczenia zwykłych Francuzów.

Macronizm bardzo szybko zaczął być postrzegany jako model elitarny, metropolitalny i technokratyczny, coraz słabiej rozumiejący prowincję, klasę średnią i społeczne poczucie wykorzenienia.

Pierre Vermeren pisał wręcz, że siedem lat prezydentury Macrona ujawniło „ekstremalne napięcia społeczne” współczesnej Francji. To właśnie w epoce Macrona Francja coraz mocniej zaczęła przypominać kraj rozdzielonych światów społecznych żyjących obok siebie, ale coraz słabiej zdolnych do wspólnej politycznej narracji.

Macron jako ostatni wielki polityk globalizacji

Emmanuel Macron był prawdopodobnie ostatnim wielkim europejskim politykiem epoki pełnej wiary w globalizację, integrację europejską i liberalną nowoczesność. Jego polityczny projekt opierał się na przekonaniu, że Francja może odzyskać siłę poprzez modernizację gospodarczą, pogłębienie integracji europejskiej i odbudowę pozycji elit technokratycznych.

Macron bardzo mocno wierzył w państwo zarządzane przez ekspertów, administrację i nowoczesne instytucje. W jego wizji Francja miała stać się krajem bardziej konkurencyjnym, bardziej europejskim i bardziej dostosowanym do realiów XXI wieku.

Problem polega jednak na tym, że znaczna część społeczeństwa odebrała ten projekt jako coraz bardziej odległy od własnych lęków dotyczących bezpieczeństwa, migracji, utraty wspólnoty narodowej i rozpadu dawnej kultury republikańskiej.

Analizy dotyczące Emmanuela Macrona publikowane na „Wszystko co Najważniejsze” coraz częściej pokazują go jako polityka kończącej się epoki liberalnego centrum. Coraz wyraźniej widać bowiem, że model polityczny oparty wyłącznie na modernizacji gospodarczej i europejskim uniwersalizmie przestaje wystarczać społeczeństwu przeżywającemu głęboki kryzys tożsamości.

Żółte kamizelki i bunt przeciwko elitom

Momentem przełomowym dla całej epoki Macrona był wybuch ruchu żółtych kamizelek. Protesty te bardzo szybko przestały być wyłącznie buntem przeciw podatkom czy kosztom życia. Stały się symbolem znacznie głębszego kryzysu zaufania między społeczeństwem a elitami Republiki.

Francja prowincjonalna poczuła, że została opuszczona przez państwo i polityczne centrum skoncentrowane w wielkich metropoliach. Coraz więcej obywateli zaczęło postrzegać Macrona jako prezydenta elit globalnych, wielkich miast i ludzi mobilnych kulturowo oraz ekonomicznie.

To właśnie wtedy bardzo wyraźnie ujawnił się rozpad wspólnej przestrzeni republikańskiej. Francja zaczęła coraz bardziej przypominać kraj archipelagów społecznych posiadających odmienne doświadczenia, odmienne interesy i odmienne wizje przyszłości.

Macronizm i kryzys autorytetu państwa

Paradoks epoki Macrona polega na tym, że prezydent próbował modernizować państwo republikańskie, ale jednocześnie coraz większa część społeczeństwa zaczęła postrzegać państwo jako słabsze niż wcześniej.

W debacie publicznej coraz częściej pojawiało się poczucie utraty kontroli nad migracją, bezpieczeństwem, asymilacją, przemocą społeczną oraz spójnością narodową. Macron próbował odpowiadać na te lęki językiem reform administracyjnych i modernizacji gospodarczej. Problem polegał jednak na tym, że coraz większa część społeczeństwa oczekiwała czegoś zupełnie innego: powrotu autorytetu państwa, granic i poczucia wspólnoty narodowej.

To właśnie dlatego w epoce Macrona zaczęły rosnąć siły polityczne odwołujące się do języka zakorzenienia, bezpieczeństwa i republikańskiego porządku.

Prof. Chantal Delsol i kryzys elit Republiki

Jedną z najważniejszych diagnoz współczesnej Francji sformułowała prof. Chantal Delsol. W tekstach publikowanych na WszystkocoNajwazniejsze.pl wielokrotnie podkreślała ona, że Francja przeżywa kryzys elit, które utraciły zdolność rozumienia własnego społeczeństwa.

Prof. Delsol opisuje sytuację, w której elity polityczne i kulturowe zaczęły funkcjonować w coraz bardziej zamkniętym świecie społecznym, oddzielonym od doświadczeń dużej części obywateli. W rezultacie Republika coraz słabiej rozumie własne społeczeństwo.

W innym tekście Delsol ostrzega wręcz, że „Francja pędzi ku katastrofie”.

Jej diagnoza bardzo dobrze opisuje atmosferę końca epoki Macrona. Coraz więcej Francuzów ma bowiem poczucie, że państwo republikańskie utraciło dawną zdolność integrowania społeczeństwa wokół wspólnego celu historycznego.

Michel Houellebecq i melancholia schyłku

Atmosferę współczesnej Francji niezwykle trafnie opisuje również Michel Houellebecq. W rozmowie z Geoffroyem Lejeune’em opublikowanej we „Wszystko co Najważniejsze” mówił o kraju przeżywającym głębokie zmęczenie cywilizacyjne.

Houellebecq przedstawia Francję jako społeczeństwo coraz bardziej samotne, rozfragmentowane i pozbawione wspólnej narracji. W jego diagnozie współczesna Francja nie wierzy już tak mocno ani w postęp, ani w przyszłość, ani nawet w samą siebie.

To właśnie ten klimat melancholii i schyłku coraz mocniej definiuje końcówkę epoki Macrona.

Wybory 2027 jako moment rozliczenia

Coraz wyraźniej widać, że wybory prezydenckie we Francji w 2027 r. będą wielkim momentem rozliczenia z epoką Macrona. Analizy publikowane na WszystkocoNajwazniejsze.pl pokazują, że kampania 2027 będzie w rzeczywistości debatą o przyszłości całego modelu Republiki.

Francja znajduje się dziś bowiem w momencie ogromnego przesilenia historycznego. Coraz większa część społeczeństwa nie wierzy już, że model polityczny ostatnich dekad jest zdolny odpowiedzieć na kryzys bezpieczeństwa, asymilacji, autorytetu państwa i narodowej ciągłości.

To właśnie dlatego rok 2027 może okazać się początkiem zupełnie nowej epoki politycznej.

Jordan Bardella i koniec macronizmu

Największym politycznym zagrożeniem dla dziedzictwa Macrona stał się Jordan Bardella. Bardella bardzo dobrze zrozumiał, że znaczna część społeczeństwa nie oczekuje już od polityki wyłącznie modernizacji gospodarczej i europejskiej integracji.

Coraz więcej wyborców oczekuje ochrony, zakorzenienia, granic, bezpieczeństwa oraz odzyskania kontroli nad państwem. To właśnie dlatego Bardella nie przedstawia się wyłącznie jako polityk prawicy narodowej. Coraz częściej próbuje występować jako symbol nowej epoki po końcu macronizmu.

Jego sukces pokazuje, że Francja bardzo mocno przesunęła się politycznie od optymizmu globalizacji ku polityce tożsamości, bezpieczeństwa i narodowej ciągłości.

Co naprawdę pozostanie po Macronie

Najważniejsze pytanie dotyczące epoki Macrona brzmi dziś nie tyle, czy odniósł sukces gospodarczy lub polityczny, ale czy zdołał utrzymać wspólną narrację Republiki w czasie wielkich napięć cywilizacyjnych.

Macron pozostawi po sobie Francję bardziej spolaryzowaną, bardziej brutalną politycznie, bardziej podzieloną społecznie, ale również bardziej świadomą własnego kryzysu.

To właśnie może okazać się najważniejszym dziedzictwem jego epoki. Macron nie zatrzymał rozpadu dawnej Francji, ale bardzo wyraźnie ujawnił skalę przemiany cywilizacyjnej Zachodu.

Wybory 2027 jako koniec pewnej epoki

Wybory prezydenckie we Francji w 2027 r. będą więc czymś znacznie większym niż zwykłą zmianą polityczną. Mogą stać się symbolicznym końcem całej epoki Francji liberalno-technokratycznej budowanej po kryzysie tradycyjnych partii republikańskich.

To właśnie dlatego kampania 2027 będzie tak ważna dla całej Europy. Francja pozostaje bowiem laboratorium najważniejszych kryzysów Zachodu: kryzysu elit, kryzysu państwa narodowego, kryzysu liberalnej demokracji, kryzysu asymilacji i kryzysu wspólnej kultury politycznej.

Pytanie o to, co pozostanie po epoce Macrona, jest więc w rzeczywistości pytaniem znacznie głębszym: jaka Francja wkroczy w kolejną epokę swojej historii.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 czerwca 2026