"Wybuch wulkaniczny siódmego stopnia"
Jestem niemal pewny, że oszczędzający dziś na nauce i jej siostrze kulturze politycy postępują jak księżna Richmond w Brukseli w dniach bitwy pod Waterloo. Organizują swoje „bale”, bo nie słychać odgłosów słabych armat Gruchego, Neya czy Blüchera. Ale pewnego dnia rozlegnie się ryk Tambory, który dotrze na salony od razu.
