Agresja
Putina

Wiktor SUWOROW: Agresja na Ukrainę okaże się dla Putina wyrokiem śmierci

Agresja na Ukrainę okaże się dla Putina wyrokiem śmierci

Photo of Wiktor SUWOROW

Wiktor SUWOROW

Były oficer GRU, autor książek non-fiction o II wojnie światowej, GRU i Armii Radzieckiej, a także książek fikcyjnych na pokrewne tematy. Autor m.in.: Żołnierze wolności (1981), Akwarium (1985), GRU (1994).

Putin przegra. A jego porażka doprowadzi do kolejnej wielkiej smuty w Rosji. Brak skutecznej władzy na Kremlu pociągnie za sobą dezintegrację tego kraju – mówi Wiktor SUWOROW w rozmowie z Agatonem KOZIŃSKIM

Agaton KOZIŃSKI: – Co Władimir Putin chce osiągnąć poprzez atak na Ukrainę?

Wiktor SUWOROW: – To jest pytanie, na które na razie nie znamy odpowiedzi. Działania, które mają racjonalne podstawy, podejmują ludzie mądrzy, tymczasem widzimy, że w Rosji decyzje podejmują idioci. Nie mam pojęcia, co Putin chce w ten sposób osiągnąć. Ale nie mam wątpliwości, że ta operacja to wyrok śmierci.

Dla Ukrainy czy dla niego?

– Dla Putina. Każdą wojnę jest stosunkowo łatwo zacząć, ale dużo trudniej z niej wyjść. Potwierdza to choćby wojna w Afganistanie, rozpoczęta przez ZSRR w 1979 r. Nawet jeśli Rosji uda się podbić całą Ukrainę, to jak zamierza ją utrzymać? Jak będzie kontrolować ten obszar? To nierealne.

– Rozpoczynając wojnę, Putin sprawia wrażenie bardzo pewnego siebie. Blefuje czy rzeczywiście ma tak dużą przewagę?

– Hitler też czuł się pewnie, rozpoczynając wojnę. Przeprowadził Blitzkrieg, podbijając kolejne kraje. Ale potem stanął przed dylematem, jak je kontrolować. W Polsce powstał ogromny podziemny ruch oporu, Polacy walczyli z nim w Afryce, we Włoszech, na zachodzie Europy.

Ale gdyby Hitler swoje podboje ograniczył do Polski, mógłby odnieść sukces. Jeśli Putin zatrzyma się na Donbasie, może sobie poradzić z utrzymaniem tego terenu.

– Putin nie zatrzyma się w Donbasie, a Ukraińcy są na niego wściekli i nie zapomną mu tej agresji. Ale też potrzebna jest reakcja Zachodu.

Należy zakończyć współpracę gospodarczą z Rosją, zablokować jej konta bankowe, odciąć ją od możliwości importu. Potrzebny jest koniec biznesu z Rosją. Żadnych wspólnych projektów, żadnego budowania rurociągu na dnie Morza Bałtyckiego. Trzeba z tym skończyć. Doprowadzić do tego, by w Rosji nie było niczego poza surowcami naturalnymi.

– Putin, rozpoczynając wojnę przeciw Ukrainie, pewnie zakładał, że Rosja zostanie objęta surowymi sankcjami. Mimo to zdecydował się na agresję. Jak rozumieć logikę jego postępowania?

– Nie da się znaleźć logiki tam, gdzie jej nie ma. Racjonalnego postępowania można się dopatrywać u osób inteligentnych. W tym przypadku to niemożliwe.

– Rosja Putina to kraj rządzony przez służby. Dlaczego dopuściły one do rozpoczęcia wojny z Ukrainą?

– Putina otaczają osoby takie same jak on. To są sami idioci. Ostatnia mądra osoba z tego grona zniknęła bardzo dawno temu. Proszę sobie przypomnieć niedawne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, jak wówczas Putin potraktował dyrektora Służby Wywiadu Zagranicznego Siergieja Naryszkina. Krzyczał na niego, poniżał go na oczach zebranych – a ten zgadzał się na wszystko, czego prezydent od niego żądał. Najlepszy dowód na to, z jakiego typu ludźmi pracuje Putin. W jego otoczeniu dokonuje się selekcja negatywna, otacza się on coraz głupszymi ludźmi.

Uważa Pan, że Putin dokonał błędnej kalkulacji, atakując Ukrainę. Jakie będą konsekwencje tego błędu?

– Konsekwencją będzie upadek jego dyktatury. Rosja, jaką dzisiaj znamy, po prostu zniknie.

Zniknie? Wydaje się to mało prawdopodobne.

– W 1991 r. ukazała się książka Związek Radziecki w roku 2000, a przecież pod koniec 1991 r. doszło do rozpadu ZSRR – choć wtedy wydawało się to niemożliwe, przecież Związek Radziecki był państwem potężnym pod względem wojskowym i gospodarczym. A jednak się rozpadł, a razem z nim cały blok państw komunistycznych. Tak wyglądała dynamika zdarzeń w latach 90. XX wieku. Teraz może to wyglądać bardzo podobnie.

Chyba że Ukraina upadnie pierwsza.

– Ten konflikt okaże się dla Ukrainy bardzo dobrą lekcją. Ten kraj wyjdzie z tego starcia silniejszy, niż był przed nim. Trzeba pamiętać, że mówimy o konflikcie, który trwa już osiem lat – ale do tej pory wielu Ukraińców wcale tak tego nie postrzegało, uważali, że to tylko jakiś problem na wschodzie kraju, coś, czym nie trzeba się przejmować w centrum czy na zachodzie Ukrainy. Teraz jest inaczej. Obecny konflikt dotyka wszystkich, i tych ze wschodu, i tych z zachodu. Wszyscy rozumieją, że ta wojna jest przeciwko nim, przeciwko wszystkim Ukraińcom. I rozumieją, że muszą walczyć o swój kraj.

Przewiduje Pan upadek Rosji Putina w wyniku tego konfliktu. Ale życie nie znosi próżni. Co pojawi się w to miejsce?

– Spodziewam się takiej sytuacji, jaka miała miejsce pod koniec XVI wieku, kiedy Rosją nie rządził nikt.

– Dziś ten okres jest określany jako wielka smuta.

– Teraz może być kolejna smuta. Brak skutecznej władzy pociągnie za sobą dezintegrację Rosji. To wielki kraj. Nagle mieszkańcy z Dalekiego Wschodu, którzy bliżej mają do Tokio niż do Moskwy, zaczną sobie zadawać pytanie, dlaczego właściwie mają płacić podatki Kremlowi. Na Syberii już teraz można usłyszeć takie pytania. Nie ma tam ruchów separatystycznych, ale są separatystyczne przekonania. Gdy zabraknie silnej władzy centralnej, te przekonania mogą szybko przełożyć się na konkretne działania.

Dziś Rosja to nie tylko Putin – to także stojące za nim wojsko i służby specjalne. Te siły są uważane za krwiobieg tego państwa. Co się z nimi stanie, gdy zabraknie Putina?

– Znikną razem z nim. Jeszcze raz odwołam się do posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Proszę sobie przypomnieć, jak ono wyglądało. Z jednej strony wielkiej sali siedział Putin, z drugiej – wszyscy pozostali uczestnicy. To symboliczna scena, pokazująca, jak oni wszyscy się nawzajem nienawidzą. Ale też są na siebie skazani. I gdy zabraknie Putina, reszta zniknie razem z nim.

Rozmawiał Agaton Koziński

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 lutego 2022
Fot: Piroschka van de WOUW / Reuters / Forum